Niecodziennik

Niecodziennik #3 | Oscary 2017 za nami

oscary2017

A więc kolejne Oscary już za nami. Kilkanaście godzin temu poznaliśmy zwycięzców 89. ceremonii rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Czy warto było zarwać noc i obejrzeć to na żywo?

Nie wiem, ale i tak nie miałem nic lepszego do robienia, więc obejrzałem. W końcu sen jest dla słabych. Ciekawe ile osób z Polski zrobiło tak samo? Uzbierałoby się z 5 tysięcy? Cała reszta (ta, która grzecznie przespała noc) przeczytała w Internecie relację i pewnie do teraz zastanawiają się, dlaczego La La Land nie zostało najlepszym filmem.

La La Land

A no właśnie, filmy. Raczej nikogo nie zdziwiło to, że największy faworyt (“La La Land”) zdobył aż 6 statuetek. I tak nagroda dla najlepszej aktorki powędrowała do Emmy Stone, a Damien Chazelle dostał nagrodę za reżyserię. La La Land zgarnęło jeszcze nagrodę za piosenkę (City of Stars), muzykę, zdjęcia i scenografię.

Na tym jakże bogatym torcie zabrakło jednak wisienki, czyli nagrody za najlepszy film. To znaczy nagroda była, ale przez chwilę. ‌Warren Beatty i Faye Dunaway byli aktorami, którzy ogłaszali zwycięzce tej kategorii. Faye przeczytała La La Land, lecz niestety radość ze zdobycia najcenniejszej statuetki nie trwała zbyt długo, gdy jeden z producentów filmu spojrzał na kopertę i zauważył pomyłkę.

Wprawdzie na karcie był La La Land, ale koperta dotyczyła Emmy Stone i jej nagrody dla najlepszej aktorki. Najlepszym filmem zdaniem Amerykańskiej Akademii Filmowej został Moonlight, jednak niesmak pozostał.

Swoją drogą nie wiem, jak Faye Dunaway tego nie zauważyła. Gdybym miał ogłosić zwycięzcę nagrody za najlepszy film, to raczej spodziewałbym się tam tytułu filmu, nie zaś wielkiego napisu Emma Stone z małym podpisem La La Land na dole. Stres, jasne – ale jak można było nie zauważyć, że coś jest nie tak?

Moonlight oprócz nagrody za najlepszy film wygrał też nagrodę za scenariusz adaptowany oraz rolę drugoplanową (Mahershala Ali). Na podium (ex aequo) znalazł się też “Manchester by the Sea” za scenariusz oraz najlepszą rolę męską (Casey Affleck) oraz “Przełęcz ocalonych” – za dźwięk i montaż.

Tegoroczne Oscary były moimi drugimi, które obejrzałem na żywo. Wcześniej po prostu wolałem pójść spać, a wyniki tej najważniejszej filmowej gonitwy nadrabiałem nad ranem. Czy warto zarwać nockę i obejrzeć Oscary? Raczej tak, warto dać im szansę – to zupełnie coś innego, inny klimat. Nawet jeśli oglądasz to na ekranie monitora, a nie na żywo. A co zrobić, jeśli nie wygra Twój faworyt?

Nic, bo Oscary nie są żadną wyrocznią. Jeżeli dla Ciebie La La Land to najlepszy film roku, to żadna statuetka tego nie zmieni. Mój ulubiony film z zeszłego roku nawet nie został nominowany, a mam to gdzieś i nadal oglądam Oscary.

Zapisz się na newsletter!