Korea

Polityczny skandal z prezydent Park Geun Hye w roli głównej

f-skpark-a-20161026-870x628

Ten tekst miałem wrzucić wczoraj, ale wolałem poczekać na nowe informacje i jakoś to sobie poukładać w głowie – łatwo nie było. Głównie dlatego, że tak naprawdę na samym początku zupełnie nie wierzyłem w to, co od soboty pojawiało się w sieci. Wyciek ponad 200 dokumentów związanych z prezydent Park naprawdę sporo namieszał. Dopiero wtorkowa konferencja samej prezydent Park Geun Hye, która wszystko potwierdziła, pomogła mi oddzielić plotki od potwierdzonych informacji i coś z tego ułożyć.

To dopiero początek skandalu i możemy spodziewać się jeszcze innych informacji.

Urzędująca od 2013 roku prezydent Park Geun Hye jest (była?) marionetką w rękach koreańskiej szamanki Choi Sun Sil, córki przywódcy sekty Yung Sae (“wieczne życie”). To właśnie Choi “doradzała” jej w dyplomacji, reformach podatkowych i innych sprawach – skutecznie dopasowując je do siebie oraz pewnych korporacji, które odwdzięczały się hojnymi datkami na fundacje z nią związane. Warto dodać, że Choi ma tak dobre relacje z panią prezydent od kilkudziesięciu lat.

Ktoś z jej bliskiego otoczenia ukradł należący do niej sprzęt elektroniczny, a następnie upublicznił około 200 dokumentów, których treść wywołała wielkie oburzenie w całym kraju. Koreańskie społeczeństwo nie za bardzo wie, jak ma się teraz zachować. Kilka lat temu opozycja mówiła dużo o tym, że za Park Geun Hye stoją inni ludzie i to tak naprawdę oni od lat pociągają za sznurki. Nikt oczywiście nie dawał wtedy wiary takim teoriom, głośno je wyśmiewając. Mówiło się też dużo o innych, jeszcze ciemniejszych stronach Korei Południowej – skoro przypadek pani prezydent się potwierdził, to co jeszcze wyjdzie? Tego boją się wszyscy, dlatego ze strachem obserwują rozwój sytuacji. Ale po kolei.

Kim jest Park Geun Hye?

Urzędująca od 2013 roku prezydent Park Geun Hye urodziła się w 1952 roku w Daegu. W maju 1961 roku jej ojciec, Park Chung Hee, w wyniku wojskowego zamachu stanu przejął władzę w kraju. W październiku 1963 roku zwyciężył w wyborach powszechnych i został prezydentem Korei Południowej. Swoje rządy oparł na walce z korupcją i rozwoju gospodarczym kraju, co było lekarstwem na dotychczasową dyktaturę Li Syng Mana (1948-1960), który po odsunięciu od władzy uciekł samolotem CIA na Hawaje. Kraj pod rządami nowego prezydenta bardzo się rozwinął, więc nikogo nie zdziwił fakt, iż został wybrany na drugą kadencję.

card_stunt_for_park_chung-hee

Później jednak zaczął wywierać nacisk na parlament, by ten wprowadził zmiany w konstytucji kraju – chciał bowiem ubiegać się o stanowisko prezydenta po raz trzeci, co było niezgodne z ówcześnie obowiązującym prawem. Parlament w końcu uległ naciskom prezydenta, który później został wybrany na trzecią kadencję. Jego rządy przybrały nieco autorytarny charakter, co spotkało się ze zdecydowaną reakcją Koreańczyków.

8 sierpnia 1974 roku z Osaki do Seulu przyleciał Koreańczyk z Północy, Mun Se Gwang. Tydzień później, w trakcie obchodów odzyskania niepodległości, strzelił kilka razy w kierunku przemawiającego na scenie prezydenta. Chybił, raniąc przy tym jego żonę (Yuk Young Soo), która zmarła tego samego dnia. Park Geun Hye przerwała studia magisterskie we Francji i od razu wróciła do kraju, pełniąc odtąd u boku ojca obowiązki pierwszej damy. W tym czasie Park poznała Choi Sun Sil, której ojciec – Choi Tae Min – był guru sekty o nazwie Yung Sae (“wieczne życie”). To właśnie on zaczął wywierać na nią ogromny wpływ, co zresztą szybko zauważył jej ojciec. Niestety, nie udało mu się zakończyć ich znajomości, choć bardzo się starał, by córka przestała się z nim kontaktować.

Pięć lat później, 25 października 1979 roku, jej ojciec został zamordowany przez szefa koreańskich służb specjalnych. W listopadzie opuściła Błękitny Dom i wycofała się z polityki, przez którą straciła oboje rodziców. Ta rozbita psychicznie 27-letnia kobieta mogła być niezwykle podatna na pranie mózgu zaserwowane przez rodzinę Choi. Szczegółów raczej nigdy nie poznamy, ale wszelkie poszlaki wskazują na to, że – co nawet podkreśliła prezydent Park w swojej konferencji – byli ze sobą “bardzo blisko”.

Co wiemy na pewno?

Wiemy już całkiem dużo, co niestety stawia prezydent Park Geun Hye w trudnej sytuacji. Na wtorkowej konferencji potwierdziło się to, co od zeszłego weekendu przekazywały koreańskie media. Choi Sun Sil miała wgląd w państwowe dokumenty od dłuższego czasu, być może nawet od samego początku prezydentury Park Geun Hye. Co więcej, wpływała ona na ich treść, zmieniając je wedle swoich upodobań. No, może nie do końca swoich – działała w interesie kilku koncernów, które w zamian przelewały określone sumy na powiązane z nią fundacje.

Koreańska gazeta Hankyoreh dotarła również do byłego asystenta Choi Sun Sil, którego wiarygodność udało się potwierdzić. Koreańska szamanka praktycznie codziennie otrzymywała prezydencki raport, w którym były informacje związane m.in. z gospodarką oraz dyplomacją. Grube teczki pełne dokumentów były dostarczane do jej domu prosto z Błękitnego Domu. Organizowała też spotkania, na których ochoczo wypowiadała się w sprawach prezydenckiego harmonogramu i polityki krajowej, konsultując to z bliżej nieokreślonymi ekspertami.

A możesz przeczytasz coś jeszcze? – Wylosuj sobie wpis

Warto również zwrócić uwagę na Wikileaks i zamieszczone tam dokumenty. Te z 2007 roku związane z ambasadą USA w Korei naprawdę dodają tej sprawie pikanterii. Według raportów Williama Stantona, już wtedy strona amerykańska wiedziała o relacji łączącej Park Geun Hye z Choi Tae Minem, który – jak relacjonowano – mógł mieć na nią wręcz nieograniczony wpływ. Jak na razie obie strony unikają komentarza w tej sprawie. Ciekawe co na to koreański wywiad?

12

Przez ostatnie 3 lata prezydent Park Geun Hye i jej gabinet podejmowali decyzje, których raczej nie można nazwać niezawisłymi. To dopiero początek, ponieważ z każdym dniem przybywa coraz to więcej informacji związanych z tzw. aferą Choi, która notabene wzięła nogi za pas i uciekła do Niemiec.

Oprócz tego są też teorie i informacje, które – miejmy nadzieję – nigdy się nie potwierdzą.

Dużo niepotwierdzonych informacji

W czasie wyborów prezydenckich w 2012 roku, ustępujący prezydent Lee Myung Bak wielokrotnie wspominał o tym, że prawicowa kandydatka może być podstawiona przez bliżej nieokreślone, wpływowe środowisko. Nagle jednak zmienił zdanie i nawet poparł jej kandydaturę, co – według niektórych komentatorów – mogło być spowodowane strachem. Lee Myung Back mógł nie życzyć sobie tego, by nowa władza grzebała w jego historii. Mogli przecież przez przypadek znaleźć jakieś nie do końca uregulowane umowy i przetargi, o których wcześniej było głośno. A tak? Nic mu się nie stało.

korea-seoul-blue_house_cheongwadae_reception_center_06889-07_cropped

Wielu przeciwników politycznych pani prezydent mówiło o tajemniczej grupie składającej się z 8 miliarderek (8 Bogiń), które miałyby zza jej pleców rządzić państwem. Wspomniana już tu wielokrotnie Choi Sun Sil raczej nie narzeka na brak pieniędzy, przez co niektóre media uznały ją za członkinię tej grupy. Kto wie, może to prawda?

Podane wyżej informacje są na bieżąco sprawdzane przez koreańskie i zagraniczne media, ale jeszcze dużo czasu minie, zanim będziemy mogli być absolutnie pewni tego, czy historia o grupie 8 Bogiń jest prawdziwa, czy też jest to zbytnio wybujała wyobraźnia któregoś z koreańskich polityków.

Jest jeszcze jedna niepotwierdzona historia. Taka, która – mam taką nadzieję – jest w 100% zmyślona. Nie dopuszczam do siebie myśli, że może być inaczej. Nie i koniec.

Poniższa teoria na chwilę obecną jest fikcją – i to dosyć marną.

W kwietniu 2014 roku u wybrzeży Korei Południowej doszło do tragedii. Prom Sewol, który transportował uczniów szkół średnich na wyspę Jeju, wywrócił się do góry dnem. W wyniku wypadku 295 osób zginęło, a 172 osoby zostały ranne. Po wycieku dokumentów dot. afery Choi, temat wypadku promu odżył na nowo, ponieważ znalazło się kilka punktów wspólnych. Według jednej z wersji, za tym przykrym wydarzeniem stoi wspominana już sekta Yung Sae (“wieczne życie”), która chciała dzięki temu wskrzesić swojego guru.

swjsewolferry051407279186

Według zwolenników tej teorii, właściciel promu był związany z sektą Yung Sae. Ludzie piszą również o tym, że był on też przywódcą sekty Zbawienia, której członkowie mieli wierzyć w to, że uratują swoją duszę tylko wtedy, gdy utopią jakąś inną. Fanatycy tej wersji wypadku utrzymują, jakoby trafili na ślad ekspertyzy biegłych, wg których prom płynął z kotwicą wrzuconą do morza i tylko czekał, aż o coś zahaczy i się wywróci. Dodatkowo utrzymują, że tuż po wypadku kapitan i reszta załogi (która też miała należeć do sekty) kazali uczniom założyć kamizelki ratunkowe i zostać w kajutach. Tylko po co?

Sądzę, że jest to w 99,9% zmyślona, podkręcona i piętnaście razy przerobiona historia jakiegoś domowego przyjaciela reptilian. Uwzględniłem ją tutaj tylko dlatego, że jednak jest ona często wspominana w komentarzach i warto obalić to od razu, bo może jeszcze ktoś w to uwierzy. Albo Onet źle przetłumaczy i weźmie to na serio – bywa i tak.

Afera, której nikt się nie spodziewał

Dwa tygodnie temu jeszcze nikt w Korei Południowej nie spodziewał się takiej bomby. Nagle w ciągu kilku dni dowiedzieli się tylu nieciekawych rzeczy o swoim kraju, który raczej na arenie międzynarodowej uchodził za stabilny politycznie. Teraz każdy zastanawia się co dalej. Ludzie chcą postawić Park Geun Hye przed sądem (co jest w zupełności zrozumiałe), lecz to nie wystarczy. Jeżeli chcą coś zrobić w kierunku realnych zmian, to musieliby też postawić przed sądem kilkunastu pracowników Błękitnego Domu i dać wyraźny sygnał, że drugi raz nie będą się cackać.

Tylko pozostaje jedno pytanie: co im to da? Koreańczycy kilka dni temu dowiedzieli się, jak wygląda prawdziwa polityka – znajomości, pieniądze, drobny szantaż lub obustronna korzyść. I nikt ani nic raczej tego nie zmieni – ani zwykły szary Kim, ani nawet jaszczuroludzie zrzeszeni w koreańskich sektach.


Aktualizacja (30.10.2016 – 11:19)
Choi Sun Sil wróciła do Korei Południowej po 2 miesiącach ukrywania się w Europie. Za kilka dni ma się odbyć jej przesłuchanie.

Zapisz się na newsletter!


  • DarkbloomTV .

    Fajnie to wszystko podsumowałeś i wyjaśniłeś. Ja bardzo interesuję się polityką Azji i tak naprawdę słyszałem już tyle wersji tej historii na zagranicznych forach że głowa mała 😛 Ale ten artykuł pozwolił mi trochę to wszystko w głowie ogarnąć.

  • Mateusz Jakubowski

    Świetny blog, trafiłem przypadkiem i trochę poczytałem, widzę, że przede mną sporo lektury 🙂