Korea

Czemu nie lubię koreańskich dram?

boysoverflowers

Oczywiście to nie jest tak, że każdy koreański serial jest do kitu. Zdarzy się kilka udanych, ale te perełki zazwyczaj giną w morzu jednakowych, nieudanych i do bólu ograniczonych produkcji. Ci bardziej zapoznani z moim blogiem już pewnie wiedzą, do czego zamierzam się dzisiaj przyczepić. Trochę tego będzie, więc może lepiej od razu przejdźmy do tematu.

A więc, co tutaj nie gra?

Na jedno kopyto

Ten punkt jest na tyle uniwersalny, że na upartego można by go upchnąć wszędzie. Żyjemy w czasach, w których ciężko zaskakiwać – szczególnie w przypadku gier, seriali i filmów. To po części wina odbiorców, którzy godzą się na taki stan rzeczy i z uśmiechem na ustach zajadają się tymi odgrzewanymi kotletami. Czy to źle? Oczywiście, że nie!

Często sami chcemy, żeby tak było. Problem pojawia się wtedy, gdy niektórzy wezmą sobie nasze gusta za bardzo do serca i serwują nam to samo danie rok w rok, często nie zmieniając nawet sosu – bo po co? Koreańskie stacje telewizyjne idealnie wpisują się w ten stan, zasypując rynek co rok toną jedzenia nie do strawienia. Dramami, których nie da się oglądać.

Wpływ na moją ocenę ma również oczywisty fakt bycia facetem. Kobiety pewnie lubią dramy i.. ok!

Do bólu uproszczony scenariusz i motyw mniej lub bardziej nieszczęśliwej miłości to zestaw startowy dla każdego koreańskiego debiutu. Ona – brzydkie kaczątko, on – oszałamiająco przystojny. Biedna i nieśmiała kontra bogaty i pewny siebie. Zawsze na drodze do szczęścia staje im członek rodziny (najczęściej matka) ukochanego oraz najbliższy przyjaciel, który chce mu odbić jego kaczątko.

90-Days-of-Love-korean-dramas-34619257-1280-720

Dodajmy jeszcze zazdrosną przyjaciółkę tej pierwszej, która z myślą “też bym się chciała tak zakochać” wzdycha z nieprzyjemną miną przez 5 odcinków, a otrzymamy po chamsku uproszczoną fabułę połowy azjatyckich dram, szczególnie tych pseudo-romansowych z cyklu płatki z mlekiem okruchy życia.

Naprawdę? Denne historie o miłości wystarczą, by masa dziewczyn z Polski oszalała na punkcie Boys over Flowers? Jeszcze bardziej śmieszne jest to, że przy okazji wyśmiewają one seriale typu “Wspaniałe stulecie”, a same oglądają niezbyt wyszukany serial z pięknisiami. A no właśnie…

Ale ty jesteś ładny!

Azjatyckie produkcje stawiają na wygląd, nie na grę aktorską. Koreańskie stacje telewizyjne prześcigają się w kontraktowaniu gwiazd lokalnego showbiznesu. Oczywiście to samo jest w Polsce, tylko u nas chyba jeszcze starają się zachować pozory, że liczy się jeszcze jakaś namiastka gry aktorskiej. Tam? Zapomnij, ładna buźka jest najważniejsza. Takie mają podejście, no cóż – ich sprawa.

Szkoda tylko, że potem fani prześcigają się w komplementach, podczas gdy wychwalana przez nich postać zagrała jak rozlany siatkobeton. A co oni oceniają? Urodę, uśmiech. To nic, że nie pasowała zupełnie do roli i spłyciła ją do granic. Czasami chciałoby się obejrzeć coś zagranego ciekawie, ale nie… wszystko leci schematem.

queen-in-hyun-s-man-korean-dramas-32442469-1280-720

Oczywiście im więcej takich dram powstaje, tym Koreańczycy coraz bardziej się w nich zatracają i raczej już żadne zmiany nie zajdą. Ich idolki mają coraz to jaśniejsze cery i lepiej zoperowane twarze, tak więc popyt na operacje plastyczne i pogoń za idealną urodą trwa. Niektóre koreańskie dramy – szczególnie te romansidła – idealnie sprawdziłyby się jako długie spoty reklamowe dla klinik chirurgii plastycznej.

Przyzwyczajony do znacznie lepszego poziomu seriali europejsko-amerykańskich jestem zwyczajnie przygnębiony tym faktem. Szkoda, tak po prostu mi szkoda.

Światełko w tunelu

Nadzieją na choćby częściowe zmiany są dramy tematyczne, najczęściej te kryminalne i historyczne. Są już mniej patetyczne i nudne, tak więc zmiana na plus. Oczywiście nadal w tle brylują romanse, nieszczęśliwe miłości i źle ulokowane uczucia, ale jest ich o wiele mniej – a to już coś. Fabuła też w miarę przemyślana, w końcu już muszą opowiedzieć jakaś historię i udaje im się nie pisać tego na kolanie.

Tak, oczekuję zbyt wiele. Dobrze wiem, dlaczego koreańskie raczej nigdy mi nie podejdą i zawsze będę się od nich odbijał jak od ściany. Wyjątki jak dotąd mogę zliczyć na palcach jednej ręki, więc raczej nie zanosi się na rewolucję. Sprawa jest prosta, ale niestety naiwnie wierzę w to, że kiedyś naprawdę zechcą zrobić coś na poziomie. Krótki serial, który fabułą i klimatem totalnie namiesza na azjatyckim rynku telewizyjnym.

Nie jestem jednak w stanie przewidzieć, czy w ogóle kiedykolwiek odważą się na taki krok. Wiem natomiast dlaczego się oszukuję i raczej nigdy tego nie zrobią.

Koreańskie dramy nie są dla mnie

Ostrożnie zrobiłbym nawet krok dalej i stwierdził, że koreańskie dramy nie są dla większości Europejczyków. Zdaje mi się, że jesteśmy przyzwyczajeni do zupełnie innego tworzenia seriali. Pomijam tutaj oczywiście wszystkie rodzime gnioty robione na siłę tylko po to, żeby upchnąć tam ciągle te same nazwiska. Mamy jednak na koncie kilka porządnych produkcji, a wybierając spośród wszystkich produkcji europejsko-amerykańskich na pewno każdy znajdzie coś, co spodoba mu się na całego.

fullsizephoto158203

W przypadku koreańskich dram długo szukałem czegokolwiek i… raczej nic nie znalazłem. Na chwilę obecną są tylko dwa tytuły, które z chęcią poleciłbym innym – Hon oraz Liar Game. Oczywiście w Polsce znajdziemy wiele osób wprost zakochanych w tych produkcjach, ale z zupełnie innego powodu.

Oglądają je w większości przypadków tylko po to, by móc obejrzeć swoje ulubione gwiazdy i po raz kolejny ujrzeć ich popisowy uśmiech nr 47. Wielka szkoda, że większość koreańskich seriali pełni właśnie tylko taką rolę, bo jakiejkolwiek dobrej fabuły tam nie znajdziecie.

Zapisz się na newsletter!


  • yoon3

    Polecam mniej mainstreamowe, bardzo ambitne produkcje. Jest takich dość dużo. Szczególnie 밀회 oraz 미생.

  • idont know

    Zgadzam sie z Toba w kazdym punkcie. Jestem dziewczyna i dramy lubie, historie milosne sa tematem, ktorego eksplorowanie sprawia mi po prostu przyjemnosc. Musze jednak przyznac, ze o wiele czesciej rezygnuje z objzenia danej dramy niz daje sie skusic. Po pierwszych 15 minutach pierwszego odcinka wiem juz z czym mam do czynienia i niestety najczesciej moj poziom zazenowania jest nazbyt wysoki by w to brnac. Niezaleznie od poziomu urody aktorow nie jestem w stanie ogladac wiekszoscj produkcji, ktore najzwyczajniej sa plaskie, infantylne, okraszone slabym aktorstwem. Ratunkiem w calej sytuacji sa dla mnie, jak wsomniales we wpisie,dramy o tematyce kryminalnej, rzadziej historycznej. Mysle, ze pomijajac fakt scenariuszowej kalkomanii problematyczny jest tez sam proces tworzenia dram. Nagrywane na szybko, skladane na predce, aktorzy dostajacy do reki scenariusz na kilka godzin przed kreceniem, nieludzkie godziny pracy ( siegajace nazbyt czestorzedu kilkudziesieiu godzin non stop) to wszystko daje niestety rezultaty o jakich wspminasz. Nie licze na zmiany w tym przemysle, ale zawsze mam nadzieje na chocby kilka wartch uwagi produkcji.

  • Aleksandra Jursza

    W Korei zwykle oglądalność dram wynosi 5%. Dlaczego? Odpowiedź wyżej. Jednak fajne w tych serialach jest to, że można trochę poznać tego ich patriarchalnego systemu (dlatego właśnie facet jest idealny i piękny! A ona, często, fajtłapowata). Ale zdarzają się perełki, w tym sensacyjne… a jak nie lubisz koreańskich dram, to Ci łba propozycjami nie będę zawracać 😛