Japonia

Siedem japońskich bogów szczęścia

shichifuku002

Japonia to nie tylko szybkie pociągi, sushi i zarażająca wszystkich wokół popkultura. Ten nowoczesny, a momentami nawet jakby i z przyszłości kraj jest jeszcze bardziej ciekawy i zaskakujący, gdy spojrzymy na niego przez pryzmat historii i legend z nim związanych. Japonia ma najprawdopodobniej najbogatszą mitologię spośród wszystkich krajów azjatyckich, która przejawia się w setkach historii, legend i ciekawostek związanych z dawną Japonią.

Masz ochotę na japońską legendę? Proszę bardzo! – Legenda o 47 roninach

Japońska mitologia to przede wszystkim ogromny zbiór opowiadań o bogach, demonach, magicznych zwierzętach, wyjątkowych roślinach oraz boskich istotach, które były ostatnim elementem tej dziwnej, często animistycznej układanki. Mity i legendy są głęboko zakorzenione w historii i kulturze tego kraju, co możemy zaobserwować nawet i dziś.

SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI

Dzisiejszy temat zaczynam dosyć niefortunnie, bo od środka. Omówienie japońskiej mitologii od początku zajęłoby praktycznie cały tekst, tak więc do tego wrócimy jeszcze w innym wpisie. Na szczęście bogowie szczęścia są na tyle uniwersalni w tej mitologii, że możemy do nich przejść praktycznie z marszu.

Większość wyznawanych przez Japończyków bogów związanych jest z shintō, czyli tradycyjną religią tego kraju. Niektóre postaci są jednak zapożyczone na skutek obcych wpływów na terenie Japonii, są to m.in.. buddyjscy buddowie i bodhisattwy (istoty dążace do stanu buddy) oraz bogowie hinduscy i taoistyczni. Ciekawym połączeniem wszystkich tych wpływów kultur Wschodu są japońscy bogowie szczęścia.

japonia37

Shichi-fukujin (jap. 七福神 – siedmioro bogów szczęścia, siedem bóstw powodzenia) to grupa siedmiu bóstw płodności, szczęścia i bogactwa – tak więc dobrze jest być z nimi w udanych relacjach, taka znajomość na pewno procentuje. Kult ten pojawił się w okresie Muromachi, czyli między XIV a XV w. i należą do niego postacie z różnych religii – shintōizmu, buddyzmu, taoizmu, hinduizmu oraz zen. Wybuchowa mieszanka japońsko-chińsko-indyjska, która jak się postarasz, to przyniesie Ci dużo szczęścia i pieniędzy.

Dlaczego było ich akurat siedmiu? Uważa się, że nieparzyste liczby zawierają w sobie pierwiastek yin, który daje pomyślność. Dodatkowo miały one chronić przed niezgodą bogów, ponieważ jeden głos zawsze mógł przeważyć w danym sporze i musiano podjąć jakąś decyzję. Japończycy ułożyli to sobie po kolei kilkaset lat temu, porządek to rzecz święta i trzeba go przestrzegać.

I tak oto siedmioro bogów szczęścia podróżuje sobie po morzach swoim cudownym statkiem w kształcie smoka, który wypełniony jest skarbami i magicznymi przedmiotami. Znajdziecie tam m.in. czapkę-niewidkę oraz worek z nieskończoną ilością złota. Jak tu nie lubić takich ekstra bogów? Jeszcze tylko sake tam brakowało… A nie, sake też tam było. Raj!

Benten (lub Benzaiten)

Jedyna kobieta w tym zdominowanym przez mężczyzn gronie, mieszanka hinduskiej bogini Saraswati oraz shintoistycznej bogini Ichikishimy. Bogini wody, kobiecej urody, bogactwa, muzyki oraz opiekunka rolnictwa. Kult Benten pojawił się już w XII wieku, najczęściej przedstawiana jest z biwą (japońską lutnią) oraz białym wężem, ubrana w lekkie i zwiewne szaty lub… naga.

Pomaga również zdradzonym, zazdrosnym i samotnym kobietom, nie lubi bowiem szczęśliwych mężatek. Ponadto jest opiekunką hazardzistów i różnych kupców, jej świątynie budowane są zawsze na wodzie.

benten

Według legendy Benten objawiła się cesarzowi Shōmu we śnie i poleciła wybudować świątynię na wyspie Chikubu, która według wierzeń została przez nią stworzona. W celu ochrony swoich wiernych na innej wyspie przed pięciogłowym smokiem wyszła za niego za mąż – odważnie! Dzięki temu zmieniła złą naturę smoka w sprzyjające ludziom bóstwo.

Bishamonten

Niepokonany wojownik i jeden z czterech niebiańskich królów Bishamonten. Jego pierwowzorem jest hinduski bóg Kubera, który w Wedach jest wspomniany jako książę demonów i duchów żyjących w cieniach. W Japonii był także uważany za boga medycyny, czczony przede wszystkim przez samurajów. Początkowo miał strzec buddyzmu, lecz został bóstwem bogactwa i dobrobytu, jego główny atrybut to trzymana w dłoni złota pagoda.

Bishamonten

Postać o niebieskiej twarzy, w zbroi i hełmie. W rękach trzyma również włócznię, a stopami depcze dwa demony. Wierzono także, że posiada niezmierzone bogactwa i obdarowuje ludzi dziesięcioma rodzajami skarbów i szczęścia, chroni również od chorób i złośliwych demonów – szczególnie tych wcześniej zdeptanych. Dodatkowo patron prawników, z jego pomocy korzystał również książę Shōtoku (VI-VII w.) w walce z wrogami buddyzmu, którego był wielkim fanem.

Daikokuten

Kolejne japońskie bóstwo zapożyczone z hinduizmu (Mahakala), tym razem opiekun gospodarstwa domowego, który również nie poskąpi Wam bogactwa i dobrobytu. Tego ubranego w dworskie szaty staruszka poznacie również po pulchnej twarzy ozdobionej szerokim uśmiechem i płaskim nakryciu głowy. W ręku trzyma młotek szczęścia, którym spełnia kierowane do niego życzenia. Stoi na workach ryżu, towarzyszy mu biały szczur, a na plecach ma przerzucony worek ze skarbami. Lub jeszcze większą ilością ryżu, co kto lubi.

Daikokuten

Uznaje się również, że ten pocieszny staruszek jest w posiadaniu lekarstw i mikstur o cudownych wręcz zastosowaniach. Legendy głoszą, że niektóre z nich mogą nawet przedłużyć ludzkie życie o dobrych kilka lat!

Japońscy patroni szczęścia i dostatku podbijają również rynek gier wideo i to z całkiem udanym skutkiem!

Ebisu

Ten bóg szczęścia odpowiada za poważanie, jest to również jedyny bóg shintoistyczny w Shichi Fukujin. Związany jest też z rybołówstwem i majątkiem, którego pochodzenie… budzi wiele wątpliwości. Patron pracy fizycznej i biznesu otaczany szczególną czcią przez osoby zajmujące się handlem i gejsze jako dawca wszelkiej pomyślności, szczególnie tej zawodowej. Rybacy modlą się do Ebisu, by ten spędził do ich sieci jak najwięcej ryb. Również rolnikom zdarza się korzystać z jego usług, proszą więc swojego patrona o obfite plony.

Ebisu

Japońska mitologia określa go jako przysadzistego i roześmianego mężczyznę z wędką lub siatką na ryby. Ebisu jest głuchy, dlatego nie usłyszał zaproszenia na coroczne święto wszystkich japońskich bogów w Izumo Taisha i jako jedyny ma własne święto w swojej świątyni. Nieźle to sobie zaplanował, nie?

Fukurokuju

Fukurokuju

Bóstwo zapożyczone z taoizmu, Fukurokuju jest przedstawicielem trzech najważniejszych pragień: szczęścia (fuku), pieniędzy (roku) i długowieczności (ju). Według jednej z chińskich legend bardzo lubi wysokoprocentowe trunki, a pod ich wpływem często chwali się swoją zdolnością wpływania na długość życia ludzi.

Ten niski staruszek z nienaturalnie długą głową porusza się o lasce, a towarzyszy mu żuraw, czarny jeleń lub żółw – symbole długowieczności. Przynosi również popularność i wzbogaca życie seksualne (cokolwiek to znaczy).

Hotei

Jedyny mistrz zen w tym zacnym gronie. Legendy głoszą, że jego postać jest wzorowana na wędrownym mnichu z Chin, który żył na przestrzeni X wieku. Ludzie, których spotykał podczas swojej wędrówki chętnie nocowali go u siebie, gdyż jego obecność miała przynosić szczęście. Wielu miało również nadzieję, że w zamian przepowie on domownikom przyszłość, w której potem czytał jak z otwartej książki i był nieomylny.

Hotei

Ten łysy i uśmiechnięty grubasek z odsłoniętym brzuchem nosił przy sobie całkiem ciekawy worek – pomnażał on wszystko, co się do niego włożyło. Temu charakterystycznemu uśmiechniętemu buddzie często towarzyszą dzieci, jest patronem dobrego humoru i szczęścia rodzinnego. Przynosi nie tylko bogactwo, lecz także zadowolenie i pogodę ducha.

Jurōjin

Ostatni bóg w tym zestawieniu, podobnie jak Fukurokuju trzyma pieczę nad długowiecznością, tak więc większość kierowanych do niego próśb dotyczy długiego życia. Przedstawiany jest jako stary brodacz o zdobionej lasce, jego towarzyszem podróży jest czarny jeleń, który jest wyznacznikiem 2000-letniego życia.

Jurōjin

Ten taoistyczny bóg szczęśliwej starości ma również sekretny zwój, w którym zapisana jest cała mądrość tego świata. Bardzo lubi sake i chętnie przyjmuje ją w ofierze. Na zdrowie!

Zapisz się na newsletter!