Korea

Rosjanin, który ocalił życie koreańskiego wodza

Rosjanin, który ocalił życie koreańskiego wodza

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak wyglądałaby Korea Północna bez jej dyktatorów? Jeżeli nie, to za kilka minut zaczniecie. Czy Półwysep Koreański nadal byłby podzielony? Jeżeli tak, to jaki ustrój panowałbym na Północy? Może mielibyśmy po prostu Koreę? Teraz to nic więcej tylko domysły i gdybanie. A to wszystko przez jednego Rosjanina…

ZWYCIĘŻYMY!

znak-zapytania

Nie, to nie Stalin. Ale w sumie pasuje, nie?

Yakov (Jakub) Novichenko – bo to on jest bohaterem dzisiejszego tekstu – jest młodszym porucznikiem Armii Czerwonej, o którym w Korei Północnej pamiętają i pamiętać będą miliony. To właśnie ten 32-letni Rosjanin uratował Wiecznego Prezydenta Kim Il Sunga niedługo po objęciu przez niego władzy absolutnej na północy Korei.

Pierwszego marca 1946 roku w Pjongjangu odbył się wiec zorganizowany przez prokomunistyczny Tymczasowy Komitet Ludowy Korei Północnej, który od kilku tygodni rządził północną częścią Półwyspu Koreańskiego. Głównym powodem były obchody upamiętniające 27. rocznicę antyjapońskiego powstania w Korei.

Może rzucisz okiem na zdjęcia z Pjongjangu? – Pjongjang na 25 zdjęciach

Doszły tu również przyczyny ideowe – komuniści kilkanaście dni wcześniej przejęli władzę w Korei Północnej, chcieli ją więc odpowiednio przypieczętować. Na obchodach pojawili się Sowieci, którzy wspólnie z koreańskimi towarzyszami (z Kim Il Sungiem na czele) przygotowali te obchody w duchu komunizmu – były więc transparenty z ideowymi hasłami, portrety Stalina oraz Kim Il Sunga i cała ta reszta. Wiecie, bla bla, zwyciężymy, nasza rewolucja lepsza od każdej innej i tego typu sprawy. Standard.

Deklaracjom radziecko-koreańskiej przyjaźni nie było końca, a Stalin cieszył się ze swojej kolejnej, czerwonej satelity. Jego zachwyt mógł nie trwać za długo, a zadbać chciał o to pewien Koreańczyk z Południa. Ale do sedna…

2-northkorea-rally

Na wiecu pojawił się członek wspieranej przez rząd Korei Południowej organizacji “Białe Koszule” – zajmowali się oni głównie działaniami dywersyjnymi na północy Półwyspu Koreańskiego. Udało mu się podejść blisko sceny, z której przemawiali najważniejsi goście, tj. ideowa śmietanka z obydwu krajów. Cel był prosty – chciał zabić Kim Il Sunga, by zadać potężny cios komunistom i przyczynić się do ich całkowitej porażki na Północy. Odbezpieczył granat, rzucił nim w kierunku sceny i… no właśnie, coś nie wyszło.

MÓJ TY BOHATERZE!

Refleksem popisał się Yakov Novichenko, o którym wspomniałem wcześniej. Młodszy porucznik Armii Czerwonej natychmiast doskoczył w pobliże koreańskiego wodza i chwycił granat, by odrzucić go na bezpieczną odległość. Wszędzie jednak byli ludzie, więc przeszedł do planu B – postanowił własnym ciałem zakryć granat i tym samym zmniejszyć siłę rażenia. Przykrył go swoim brzuchem i.. o dziwo przeżył. Uratowała go książka, którą miał wsuniętą za metalową sprzączką od pasa.

northkorea-2-rally-yakov

To połączenie zadziałało jak drobna kamizelka kuloodporna, która uchroniła jego brzuch przed poważniejszymi obrażeniami – w przeciwnym wypadku zgon raczej nastąpiłby na miejscu. W końcu kilkanaście dni po objęciu władzy przez Kim Il Sunga w 1946 roku raczej nie było co liczyć na koreańską służbę zdrowia.

W wyniku wybuchu granatu młodszy porucznik Novichenko stracił prawą rękę, odniósł też drobniejsze urazy klatki piersiowej i głowy. Swą heroiczną postawą zaskarbił sobie uznanie samego Wiecznego Prezydenta, który był mu bardzo wdzięczny za uratowanie życia. Został skromnym bohaterem Korei Północnej, którego mały kult trwa po dziś dzień. Gdy dochodził do siebie w szpitalu, Kim Il Sung wysłał mu ekskluzywną papierośnicę z wygrawerowanym podpisem “Dla bohatera Novichenki od przewodniczącego Komitetu Ludowego KRL-D, Kim Il Sunga”. Żona koreańskiego wodza, Kim Jong Suk, była pierwszą osobą, która odwiedziła rannego Rosjanina – przyniosła mu jedzenie, które sama dla niego przygotowała.

IDEALNY TOWARZYSZ

Jakub Novichenko należał do tego pokolenia Związku Radzieckiego, które było gotowe oddać swoje życie za ojczyznę i partię. Ludzkie życie nie miało wtedy większej wartości, zaś napompowany patriotyzm robił swoje. Żołnierz miał po prostu wykonywać obowiązki, robić swoje. Gdyby na jego miejscu znalazł się każdy inny Rosjanin, prawdopodobnie postąpiłby w 100% tak samo. No, może nie mieliby tylko tyle samo szczęścia – przecież nie każdy żołnierz nosi za pazuchą książki czy zeszyty.

W latach 60. Kim Il Sung, pomimo osłabienia relacji koreańsko-radzieckiej, cały czas pisał do swojego dobrego przyjaciela. Każdego roku zapraszał Novichenkę wraz z całą rodziną do Pjongjangu na kilkutygodniowy pobyt. W trakcie swojej wizyty w Związku Radzieckim (1984), kazał zatrzymać swój pociąg na pół dnia i odwiedził Rosjanina w jego domu w Krasnojarsku na Syberii. Na dworcu kolejowym Yakov serdecznie powitał i wyściskał Kim Il Sunga, który spytał go o to, dlaczego Rosjanin ani razu do niego nie napisał. Następnie Novichenko oprowadził koreańskiego wodza po Krasnojarsku, a na koniec pobytu Kim Il Sung sprezentował mu najwyższe północnokoreańskie odznaczenie – medal Bohatera Republiki.

Spotkanie dwójki serdecznych przyjaciół w Krasnojarsku, 1984

Spotkanie dwójki serdecznych przyjaciół w Krasnojarsku, 1984

Od tego momentu jego sława jeszcze wzrosła, a niektóre północnokoreańskie rodziny nazwały swoich synów jego imieniem. W 1987 roku powstała statua Novichenki, którą Jakub miał okazję podziwiać w trakcie swojej podróży do Korei Północnej pod koniec lat 80. Historia uratowania Kim Il Sunga doczekała się również ekranizacji – w 1985 roku powstał film “Wieczni towarzysze”.

Listopad za pasem, idzie zima… – Jak wygląda zima w Korei Północnej?

Yakov Novichenko zmarł w 1996 roku, dwa lata po śmierci Wiecznego Prezydenta Kim Il Sunga. Wdowa po Novichence kontynuowała bliską znajomość z rodem Kimów. W 2001 roku Kim Jong Il nie zapomniał o niej podczas swojej wizyty w Rosji. Nie mógł się z nią spotkać osobiście, ale wysłał delegację, która wręczyła jej prezenty i jeszcze raz podziękowała za czyn, jakiego dokonał jej mąż.

Statua Novichenki

Statua Novichenki

Według północnokoreańskich mediów, Kim Il Sung uważał Novichenkę za swojego bliskiego przyjaciela i młodszego brata. W marcu 2013 roku, gdy zmarła pani Novichenko, Kim Jong Un wysłał do jej rodziny osobiste kondolencje. Delegacja ambasady Korei Północnej w Rosji wzięła udział w jej uroczystym pogrzebie.

W Korei Północnej żaden inny obcokrajowiec nie osiągnął nawet namiastki tej popularności (kultu), co Yakov Novichenko. Dla Koreańczyków jego nieustraszone działania stały się dowodem na wyjątkowość Kim Il Sunga, co było szczególnie pomocne w tworzeniu kultu jednostki. Wizerunek żołnierza gotowego do poświęcenia własnego życia w celu ochrony Wielkiego Przywódcy stał się podstawą ideologii Juche. Jest również zauważalny w polityce Songun oraz innych elementach północnokoreańskiej doktryny politycznej.

A GDYBY TAK….

Co by się stało, gdyby Yakov Novichenko nie uratował Kim Il Sunga? Mógłby się przecież przewrócić z granatem w kierunku wodza albo też przestraszyć i nie zrobić nic. Mielibyśmy wielkie bum pod nogami Wielkiego Wodza, które mogłoby… no właśnie, co?

Ktoś inny zająłby jego miejsce? Może ruch komunistyczny osłabłby na tyle, by Południe mogło odzyskać kontrolę nad Północą? Całe 69 lat temu jeden człowiek mógł zaważyć na tym, co obserwujemy dzisiaj. Gdyby Yakov zawahał się choćby przez chwilę, może nie słyszelibyśmy o obozach koncentracyjnych i północnokoreańskim terrorze. Reżim Kimów spowodował śmierć kilkudziesięciu milionów Koreańczyków z całego Półwyspu Koreańskiego.

Jeden człowiek mógł zmienić los milionów. Mógł, ale nie zrobił tego.

Szkoda.


Zdjęcia: 1, 2, 3, 4

Zapisz się na newsletter!


  • Ciekawe

  • Strasznie ciekawe!

    Tylko czemu Jakow Nowiczenko nie w polskiej transkrypcji ?? 😉

    No i w ogóle bym się zastanawiał na zasadnością użycia terminu “Rosjanin”. Wedle rosyjskiej Wikipedii, rodzice Nowiczenki byli Ukraińcami przesiedlonymi na Syberię, gdzie się ów bohater urodził w 1914 roku. Czy z takim życiorysem mógł sie uważać za “Rosjanina”? Trudno powiedzieć, ale na pewno w pierwszej kolejności uważał się za “grażdanina” ZSRR.