Wietnam

Huế na 25 zdjęciach

tyt

Po dłuższej przerwie wracamy do cyklu podróżniczego na 25 zdjęciach, tym razem zawitamy do Wietnamu i odwiedzimy byłą stolicę tego kraju – Huế. Wspominałem o niej już w poprzednim wpisie – klik.

Jak już wspomniałem, w przyszłości zjadę Wietnam wzdłuż i wszerz – to więcej niż pewne. Huế jest miastem, które najbardziej chcę odwiedzić spośród tych wielkich miast (Hanoi, Ho Chi Minh, Hoi An, Hai Phong, Nha Trang). Przyczyny tej zachcianki nie znam, tak jakoś wyszło. Dużo czytałem o tym mieście, oglądałem zdjęcia i po prostu zapragnąłem się tam znaleźć.

Historyczna stolica z wcześniejszych lat, wiele zabytków i wartych odwiedzenia miejsc. Miasto spokojniejsze niż Hanoi czy Sajgon (Ho Chi Minh), mające swój urok i taką magię. Na skutek wojny wietnamskiej Huế bardzo ucierpiało – znalazło się w bezpośredniej bliskości linii demarkacyjnej, co przyniosło fatalny skutek. W czasie konfliktu było wielokrotnie niszczone przez obie strony.

Więcej wpisów z serii Na 25 zdjęciach znajdziesz tutaj.

No to co? Zapinamy pasy i lecimy!

Wylądowałem na lotnisku w Huế, trzeba znaleźć jakiegoś miłego taksówkarza i jazda do hotelu.

Wylądowałem na lotnisku w Huế, trzeba znaleźć jakiegoś miłego taksówkarza i jazda do hotelu.

Po drodze na postój taksówek wpadłem jeszcze do małej knajpki, gdzie zamówiłem bún bò - mm, pycha!

Po drodze na postój taksówek wpadłem jeszcze do małej knajpki, gdzie zamówiłem bún bò – mm, pycha!

Już w hotelu - zameldowany i gotowy na podbój miasta i okolic. Podładuję jeszcze trochę telefon i  ruszam w trasę.

Już w hotelu – zameldowany i gotowy na podbój miasta i okolic. Podładuję jeszcze trochę telefon i ruszam w trasę.

Wolnym krokiem spaceruję w kierunku Cytadeli i Cesarskiego Miasta.

Wolnym krokiem spaceruję w kierunku Cytadeli i Cesarskiego Miasta.

Jestem! Jak to, zamknięte? Halo... jest tu kto?

Jestem! Jak to, zamknięte? Halo… jest tu kto?

Ja to mam szczęście - miły dozorca Nguyễn otworzył mi bramę. Troszkę pożartowaliśmy, na koniec uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy każdy w swoją stronę.

Ja to mam szczęście – miły dozorca Nguyễn otworzył mi bramę. Troszkę pożartowaliśmy, na koniec uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy każdy w swoją stronę.

Zrobiłem sobie krótką przerwę - wpatruję się w ten przepiękny widok i chcę tu zostać jak najdłużej.

Zrobiłem sobie krótką przerwę – wpatruję się w ten przepiękny widok i chcę tu zostać jak najdłużej.

Przeniosłem swoje magiczne krzesełko w inne, równie bajeczne miejsce.

Przeniosłem swoje magiczne krzesełko w inne, równie bajeczne miejsce.

Dobra, idziemy dalej - na północ!

Dobra, idziemy dalej – na północ!

Wychodzę z trochę innej strony niż zamierzałem, ale czasami lepiej jest zboczyć z głównej ścieżki i błądzić sobie po przepięknych i urokliwych alejkach.

Wychodzę z trochę innej strony niż zamierzałem, ale czasami lepiej jest zboczyć z głównej ścieżki i błądzić sobie po przepięknych i urokliwych alejkach.

Pożegnanie z Cytadelą i Cesarskim Miastem - ostatni rzut oka na flagę Wietnamu powiewającą na wietrze.

Pożegnanie z Cytadelą i Cesarskim Miastem – ostatni rzut oka na flagę Wietnamu powiewającą na wietrze.

Troszkę zbłądziłem... ciekawe dokąd prowadzą te schody? Mają tam KFC?

Troszkę zbłądziłem… ciekawe dokąd prowadzą te schody? Mają tam KFC?

Szybki wypad poza miasto skończył się wizytą w królewskim grobowcu cesarza Khải Định - na zdjęciu posągi jego strażników.

Szybki wypad poza miasto skończył się wizytą w królewskim grobowcu cesarza Khải Định – na zdjęciu posągi jego strażników.

Witam panie strażniku, czy mogę przejść?

Witam panie strażniku, czy mogę przejść?

Narobiłem za dużo zdjęć i się zdenerwowali - zagrodzili mi drogę, dalsze zwiedzanie nie wchodzi w grę. A więc wracam do miasta...

Narobiłem za dużo zdjęć i się zdenerwowali – zagrodzili mi drogę, dalsze zwiedzanie nie wchodzi w grę. A więc wracam do miasta…

Tutaj kolejny grobowiec, tutaj urzęduje inny cesarz - Tự Đức

Kolejny grobowiec, tutaj urzęduje inny cesarz – Tự Đức

Na koniec wisienka na torcie - rejs smoczą łodzią po Rzece Perfumowej.

Na koniec wisienka na torcie – rejs smoczą łodzią po Rzece Perfumowej.

Ptaszki śpiewają, słońce ostatkiem sił gładzi mnie po twarzy.. A więc płyniemy przed siebie..

Ptaszki śpiewają, słońce ostatkiem sił gładzi mnie po twarzy.. A więc płyniemy przed siebie..

I płyniemy... Kapitanie, może obierzemy inny kurs?

I płyniemy… Kapitanie, może obierzemy inny kurs?

Kapitanie, widać ląd! To przecież pagoda Thiên Mụ - płyniemy!

Kapitanie, widać ląd! To przecież pagoda Thiên Mụ – płyniemy!

Dotarliśmy, podziękowałem mojemu smoczemu kapitanowi i dalej wyruszyłem samotnie.

Dotarliśmy, podziękowałem mojemu smoczemu kapitanowi i dalej wyruszyłem samotnie.

Niby nie pozwalają robić zdjęć, ale jakoś nie zauważyli. Widzicie jak się dla Was poświęcam? Ile ryzykuję?

Niby nie pozwalają robić zdjęć, ale jakoś nie zauważyli. Widzicie jak się dla Was poświęcam? Ile ryzykuję?

Wracam spacerkiem i dopiero teraz zauważyłem, że się ściemnia. No to co, wracam do hotelu.

Wracam spacerkiem i dopiero teraz zauważyłem, że się ściemnia. No to co, wracam do hotelu.

Po drodze zauważyłem ludzi siedzących nad rzeką, którym jak widać zachodzące słońce nie przeszkadza. A więc siedzimy i gadamy - jest świetnie.

Po drodze zauważyłem ludzi siedzących nad rzeką, którym jak widać zachodzące słońce nie przeszkadza. A więc siedzimy i gadamy – jest świetnie.

I tak oto minął cały dzień w Huế - ciekawie, motywująco i niestety za szybko..

I tak oto minął cały dzień w Huế – ciekawie, motywująco i niestety za szybko..


Zdjęcia: Flickr

Zapisz się na newsletter!