Korea

Jak zostałem prawą ręką Kim Jong Una?

Jak zostałem prawą ręką Kim Jong Una?

Kilka lat temu, gdy dopiero zaczynałem interesować się Koreą Północną, trafiłem na informację o organizacji KFA, którą nieco szerzej opisałem tutaj. Wielką ciekawostką był dla mnie fakt, że ktoś o zdrowych zmysłach jest w stanie popierać reżim północnokoreański i działać na rzecz promocji tego kraju.

Jeszcze bardziej się zdziwiłem na wieść o tym, że przez kilka lat w Polsce działał oficjalny delegat KFA – Bartłomiej Pataląg.

KIM BAR TEK

Towarzysz Bartek przez kilka lat działał jako oficjalny delegat KFA w Polsce. Zajmował się uprawianiem propagandy na najwyższym poziomie – na stronie stowarzyszenia publikował różne wpisy ku chwale KRL-D. Legendy i bajki o wodzach Korei Północnej, oskarżenia pod adresem imperialistów oraz polskich reżimowych mediów oraz inne materiały – zdjęcia, filmy, pieśni północnokoreańskiego wojska.

Bartłomiej Pataląg z Kim Pyong Ilem, byłym ambasadorem Korei Północnej w Polsce

Bartłomiej Pataląg z Kim Pyong Ilem, byłym ambasadorem Korei Północnej w Polsce

Więcej informacji o Kim Pyong Ilu znajdziesz tutaj

Zdarzało mu się też przygotowywać porównania Polski i Korei Północnej, które zdecydowanie przekłamywały rzeczywistość. Wynikało z nich, że nasze kraje są zupełnie takie same – oba mają bloki mieszkalne, autobusy oraz metro. Tak, właśnie takie miejsca porównywał na zdjęciach. Zdjęcia się niestety nie zachowały, ale nadal to porównanie można znaleźć tutaj.

koreapolnocna-taniec

O gigantycznej inwigilacji obywateli, obozach koncentracyjnych oraz nieudolnej władzy jakoś nigdy nie wspomniał, ciekawe czemu? Jednak ta Korea Północna nie jest taka sama jak Polska.. no kto by pomyślał.

Swoje filmy z podróży do Korei Północnej publikował na kanale YouTube o nazwie KimBarTek. Dosyć mało pomysłowa nazwa – Kim Il Sung, Kim Jong Il, Kim Bar Tek, ciekawa rodzinka. Podróże do Pjongjangu odbywał w ramach nagrody za swoją ciężą pracę pożytecznego idioty, został też laureatem koreańskiej odznaki zasłużonego dla sprawy.

Miał również swoje 5 minut w publicznej telewizji, został zaproszony do programu “Podróże z żartem”, gdzie w roli eksperta mówił o Korei Północnej w samych pozytywach. Nagranie jest na stronie TVP, klik.

Potem nagle zawinął manatki, przestał być delegatem KFA w Polsce i teraz kombinuje inne rzeczy na boku. A może siedzi w Pjongjangu?

I LIKE NORTH KOREA

Działalnością KFA w Polsce zainteresowałem się na początku 2012 roku. Na liście oficjalnych przedstawicieli przy Polsce było jedynie puste okienko, Pataląg zrezygnował i przez kilka lat widocznie nie znalazł się kolejny szaleniec gotowy piastować to ważne stanowisko. Kariera w oficjalnej organizacji rządu Korei Północnej, kto nie skorzystałby z takiej szansy?

Działalność polskich sympatyków Korei Północnej była nieco owijana tajemnicą, krążyły plotki na temat szmuglowania przez nich fałszywych dolarów z ambasady i kilku innych ciekawych zajęć, np. redagowania treści propagandowych.

Tak czytając o tym całym polskim KFA doszedłem do wniosku, że warto byłoby się nieco zabawić.

Na forum Northkorea przeczytałem, że w spotkaniach organizowanych przez ambasadę Korei Północnej uczestniczą m.in. członkowie lewicowych ugrupowań politycznych – młodzieżówki SLD, Samoobrony oraz Polskiej Partii Komunistycznej.

Żeby dowiedzieć się więcej o ich działalności, założyłem kilka kont na forach lewicowych i starałem się udzielać w tematach o Korei Północnej. Nie dowiedziałem się zbyt wiele, osoby tam przebywające nie chciały ze mną rozmawiać o działalności polskiej ambasady Korei Północnej – no nic, mówi się trudno. Musiałem więc przekonać się na własną rękę, zrobić to po swojemu.

I tak właśnie zostałem oficjalnym delegatem Stowarzyszenia Przyjaźni Koreańskiej w Polsce. Czy było to trudne? Ależ oczywiście, że nie.

Dwa e-maile wysłane do Alejandro Cao de Benosa (szefa KFA) wychwalające Koreę Północną wystarczyły, bym 31 marca 2012 roku znalazł w swojej skrzynce pocztowej taką oto wiadomość.

Gratulujemy Panu, 3 x TAK, widzimy się w następnym etapie.

Gratulujemy Panu, 3 x TAK, widzimy się w następnym etapie.

I CO DALEJ?

Szczerze mówiąc, nie wiedziałem co dalej zrobić z tym fantem. Skontaktowałem się z delegatem KFA z Tajlandii, który był sekretarzem całej organizacji. Otrzymałem od niego listę polskich członków KFA w celu reorganizacji polskich struktur i rozpoczęcia działania.

Listę z 6 kwietnia 2012 roku znajdziecie tutaj. Większość tych danych to całkowicie losowe rzeczy, nieprawdziwe adresy i nazwiska. Jest tam jednak kilka prawdziwych fanów, może ktoś znajdzie tam swojego starego kolegę z gimnazjum?

Na liście znajdziesz m.in. osoby z katowickiego SLD oraz gliwickiej spółki ENERGOTECHNIKA-ENERGOROZRUCH S.A.

Oczywiście cała ta zabawa miała na celu lepsze poznanie działalności tej organizacji, nie chciałem przecież tak naprawdę siać propagandy Korei Północnej w naszym kraju.

W wiadomościach z marca dostałem kontakt do delegata z Norwegii, ktory odpowiadał za przydział przestrzeni dyskowej oraz “służbowej” poczty internetowej – poland@korea-dpr.com. Troszkę mnie rozbawiły informacje, jakie od niego uzyskałem. Wynikało z nich, że ich serwery są albo strasznie przestarzałe, albo rygorystycznie dbają o bezpieczeństwo.

Na tym serwerze można było jedynie umieszczać pliki .html, nie było mowy o żadnym wgrywaniu WordPressa albo innych CMS-ów. Zaproponowano mi oczywiście pomoc przy tworzeniu szablonu polsko-północnokoreańskiego, ale po co mi to było? Odpuściłem sobie tę zabawę, ostatnie maile z organizacją wymieniłem 6 kwietnia 2012 roku, gdy to otrzymałem ww. listę polskich członków KFA.

NIE BYŁEM WYSTARCZAJĄCO DOBRY

Całkowicie zapomniałem o tej zabawie w bycie polskim delegatem KFA. Zapomniała o tym również cała organizacja, dopiero w listopadzie (po pół roku!) skapnęli się, że niczego nie robiłem. Mają rozmach.

24 listopada Mana Sapmak (sekretarz KFA, szef KFA Thailand) przysłał mi e-maila, w którym oficjalnie pozbawił mnie stanowiska oficjalnego delegata w Polsce z powodu mojej nieaktywności.

Niestety odpadłem w dalszym etapie tego programu.

Niestety odpadłem w dalszym etapie tego programu.

Na mojego następcę wyznaczono Łukasza Mrożka, którego potem z ciekawości znalazłem na Facebooku oraz dwóch forach o tematyce komunistycznej, gdzie reklamował KFA i siebie jako głównego dowodzącego.

ALE TO NIC

Fajnie było choć przez chwilę być taką prawą ręką Kim Jong Una w Polsce. Nic mi to nie dało, ale jeszcze bardziej poznałem żałosne metody działania tego typu organizacji. Może gdybym był wyjątkowo pilnym działaczem, to tez dostałbym jakiś medal za zasługi i odbył podroż do Korei Północnej?

Tylko po co mi taka kariera? Po nic, tym bardziej współczuję ślepo wierzącym w komunizm idiotom – a na takiego wygląda m.in. Łukasz Mrozek, szef polskiego oddziału Stowarzyszenia Przyjaźni Koreańskiej.

Czule pozdrawiam wszystkich towarzyszy z KFA. Oby Wam rozum wrócił, może jeszcze nie jest za późno.


W razie problemów z otworzeniem listy członków KFA możesz skorzystać z drugiego źródła tutaj.

Zapisz się na newsletter!


  • Wow! Świetny wpis 😉 Ciekawie poczytać teksty, które pokazują że komukolwiek chce się zrobić coś więcej niż “Nie lubię, bo nie lubię”

    P.S. Chociaż ja nie lubię bo nie lubię 😛

  • Olo

    Im czytam więcej o absurdach tego kraju, tym bardziej mnie on fascynuje. To chyba nie jest normalne 🙂

  • Roman Husarski

    Dobre śledztwo, gratuluję :)!

  • I nie wytrzymałem i wkleiłem w googla “KFA Polska” zaiste ciekawe, ciekawe… brednie;)