Japonia

Jaka powinna być idealna manga?

WP_20150115_15_30_01_Pro

Jestem ogromnie przywiązany do japońskiej popkutury, ponieważ to właśnie od niej 7 lat temu zacząłem się interesować Azją. Był to jednak bardzo krótki romans, jakoś nie znalazłem wielu rzeczy dla siebie. W sumie nigdy nie lubiłem anime, jedynie kilkanaście tytułów potrafi mnie nie zanudzić. Cała reszta wydaje mi się płytka, nieprzemyślana i po prostu bez sensu.

Manga to zupełnie inna historia. Zawsze lubiłem komiksy, więc chciałem znaleźć sobie kilka japońskich dla siebie. Tutaj niestety też się zawiodłem, choć może i z innych powodów. Polskie wydawnictwa mangowe odwalają naprawdę świetną robotę, lecz i tak wydawane przez nich tytuły to kropla w morzu moich potrzeb.

Może i wymagam zbyt wiele, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Po prostu chciałbym kiedyś przeczytać świetną mangę. Chociaż ten jeden, jedyny raz.

Jaka jest więc idealna manga?

MA POMYSŁ NA SIEBIE

Jeżeli chciałbym sięgnąć po coś przeciętnego, to poszedłbym do Empiku i wziął pierwszy z brzegu tomik. Mam ochotę na historię, która będzie prowadzona od samego początku w sposób przemyślany i ciekawy. Musi być o czymś, a nie być zbitką kilku odgrzanych już tematów. Im bardziej unikalna i świetna historia, tym lepiej.

A trafić na taką coraz trudniej…

NIE JEST WYDŁUŻONA NA SIŁĘ

Coś, na co od wielu lat cierpi rynek anime – fillery. Takie zapchajdziury o niczym, gdzie po 30 odcinkach napakowanych akcją i ciekawą historią dostajemy.. wspomnienia głównego bohatera z czasów, gdy jako sześciolatek łapał motyle na łące. I tak przez kolejne 10 odcinków.

W mangach też są zapchajdziury. Ja nie chcę zapchajdziur, chcę konkretów. Krótka manga jednotomowa zainteresuje mnie bardziej od takiej, która po 4 tomach nadal sama nie wie w którą stronę chce iść.

Trzy-cztery tomy dobrze poprowadzonej historii to chyba idealne rozwiązanie – niezbyt długie, da się przeczytać całkiem szybko. Po to, by przez następne miesiące rozmyślać nad historią, którą się właśnie poznało.

NIE SPRZEDAJE SIĘ CYCKAMI

Serdecznie dziękuje za wszystkie hentajce, yaojce i inne erotyczne tytuły. Fabuły w tym zero, humoru często też nie ma. A jak jest, to i tak za wiele to nie zmieni. Patrzenie na rysunkowe cycki nigdy nie jest lepsze od świetnej historii godnej Oscara. Nigdy.

Ktoś w ogóle jeszcze kupuje te mangi? Czy w dobie fanficków, fanartów oraz całej tej reszty znajdzie się śmiałek, który chce sobie kupić komiks na ten temat? Bo że Japonia jest dziwna, to wiem nie od dziś. A w Polsce ktoś tego potrzebuje?

WP_20150115_15_29_12_Pro


OD ZERA DO BOHATERA

Chyba nie znam bardziej oklepanego motywu bohatera. Po prostu wybierzcie sobie jakiegoś małego dzieciaka, którego rodzice nie żyją a rówieśnicy za nim nie przepadają. Dodajcie do tego głupie pomysły, upór oraz dużo szczęścia. Wasz Jasio został prezydentem, królem, najlepszym zawodnikiem NBA w całym sezonie albo pracownikiem miesiąca Poczty Polskiej.

Świetna historia, ta…

JEST CIEKAWA

Pragnę historii, która nigdy mi się nie przeje. Takiej, przez którą będę odprawiał obrzędy religijne zanim przewrócę stronę. Mocnej, zaskakującej i wciągającej. Fabuły dla dojrzałego i wymagającego odbiorcy.

Pewnie nigdy na taką nie trafię, ale może kiedyś jakiś śmieszkowaty Japończyk postanowi zrobić mi psikusa i taką narysuje?

JEST WYDANA W POLSCE

Bum! Jedziemy z grubej rury, I wanna rock! Jeżeli poprzednie punkty wydawały się choć trochę nierealne, to teraz dopiero zaszalałem.

Idealna manga musi zostać wydana w Polsce. Muszę kupić po sztuce każdemu, kto naśmiewa się z tych chińskich bajek.

ŁĄCZY WSZYSTKO TO, CO NAJLEPSZE

Marzenie ściętej głowy, ale jaki w tym problem? Naprawdę chciałbym kiedyś wziąć do ręki komiks, w którym będzie to wszystko. A następnie go nie kupić, bo w sumie nie przepadam za tymi animcami i mangami. Po co to komu?


Ostatnio zacząłem kolejny czytelniczy eksperyment. Nigdy nie miałem do czynienia z audiobookami, żadnego z nich nie skończyłem. Wszystko da się zmienić, nawet najbardziej zestarzałe przyzwyczajenia.

Właśnie dlatego kupiłem sobie kilka audiobooków i słucham. A piszę o tym tylko dlatego, że mam dla Ciebie mały bonus. Wejdź na Audioteka.pl, popatrz co tam mają i wybierz sobie jeden tytuł. Następnie napisz w komentarzu dlaczego chciałbyś dostać i przesłuchać właśnie to. W niedzielę o 14:00 wybiorę osobę, która dostanie ode mnie kod na dowolny audiobook z oferty tego sklepu.

Uczciwy deal, hm?
.

Zapisz się na newsletter!


  • Masq

    Niestety nie znam mangi, którą mógłbym Ci polecić – sam czytałem tylko mangi dopiero po obejrzeniu anime. Obecnie anime oglądam mało – jakoś tak znudziłem się powtarzanymi schematami, obecnie oglądam może cztery w roku (co ciekawe – zawsze w czasie sesji!). W czasach gimnazjum-liceum to było kilkanaście odcinków w tygodniu. Z anime pochodzi większość muzyki, której słucham – co poradzę, wygląda na to, że mam podobny do Japończyków gust (albo odcisnęli na mnie piętno).
    Do dealu się nie ustosunkuję – nie lubię słuchać książek. Książki lubię czytać – sam wtedy tworzę rytm, poza tym tylko wtedy mogę się na nich skoncentrować. No nic – pozostaje mi kibicować tym, co dojeżdżają autobusem do pracy (podobno wtedy audiobooki mają sens!).
    Sprawdziłem za to ofertę, bo dobrze wiedzieć, co ludzie lubią czy… przepraszam, słuchać. Widzę, że mają Murakamiego; ostatnio przeczytałem “Norwegian Wood” w ramach moich wędrówek po bibliotece miejskiej (“O, książka napisana przez Japończyka, ciekawe o czym”). Nie oczekiwałem niczego – dostałem coś zupełnie innego, niż można podejrzewać. Nie ma macek i japońskiej “dziwności”, jest za to przedstawienie japońskiego społeczeństwa. Wydało mi się ono dziwnie bliskie, jakby bariera kulturowa nie istniała. Ale to opowieść o dawnych czasach, może wiele się zmieniło.
    Jeśli kiedyś zrobisz wpis o Twoich ulubionych azjatyckich książkach (sprawdzałem, chyba takiego jeszcze nie było?) to z pewnością przeczytam kilka (albo wszystkie!) pozycje. Wydaje mi się, że książki z Azji są pomijane i z mojej perspektywy to wygląda tak, jakby Azjaci pisali dużo mniej, niż “Zachodzianie” (co na pewno prawdą nie jest!).
    Przepraszam za długość wpisu każdego, komu się zechciało czytać. W ramach rekompensaty możecie sobie wpisać “cat on turtle” w youtube.

  • Kamil Czarkowski

    Pluto, Ikigami i inne mangi od Hanami. Praktycznie wszystkie ich mangi są kierowane do dojrzalszego czytelnika. W marcu mają zacząć wydawać Monster’a, warto by przeczytać nim ukaże się serial od HBO. Welcome to the NHK od Waneko jest niezłą satyrą i dramatem. No i w sumie lepszych mang na polskim rynku nie ma, reszta to masówka skierowana do dzieciaków. No i kilku pozycji(np. Kokoro Connect) nie czytałem.
    Moim zdaniem jeśli ktoś nie ma nadmiaru gotówki to za cenę mangi lepiej kupić sobie powieść, choćby azjatyckiego autora. Gdybyś jednak chciał anglojęzyczną mangę można sprowadzić, np. przez bookdepository w cenie identycznej jak polskie wydania.

  • Tadeusz Petynia

    Wiadomość wysłałem na facebookowego priva, ale czemu by nie skopiować konkretów i tu?
    Co
    do wydanych w Polsce oryginalnych komiksów Japońskich, niedługich,
    które mogą przekonać nawet anty-komiksowe/japońskiej ludy to mam dwie
    propozycje, z czego druga niesprecyzowana, z wyjaśnionych później
    przyczyn.
    Strzałem
    w dziesiątkę może być “All You Need is Kill”, dwutomówka od JPFu, na
    motywach “On the edge of Tommorow”, sam nie wiem w jak dużym stopniu, bo
    filmu ani książki nie czytałem. Wartka akcja, ciekawy pomysł i wysokiej
    klasy rysunki Takeshiego Obaty.
    Jeśli
    chodzi o krótsze i poważniejsze historie to polecałbym coś od Jiro
    Taniguchiego, którego mangi masowo wydaje Hanami. Z doświadczenia wiem
    jak dobrze “Mój rok” czy “Zoo Zimą” mogą przemówić do ludzi
    niezwiązanych z jakimkolwiek komiksem – tutaj jednak strzeż się, Hanami
    wydaje różne dzieła rzeczonego autora i niemal każde zahacza o inny
    gatunek.
    Nie
    złapałem się w idealnej rozpiętości 3-4 tomów, “All You Need is Kill”
    to dwutomówka formatu bodaj B5, a dzieła Taniguchiego to jednotomówki
    podobnego formatu (za wyjątkiem “Mojego Roku”, wydanie albumowe –
    koprodukcja z Francuzem, stąd typowe europejskie wydanie).
    Co do konkursu audiobookowego – Powrót Sherlocka Holmesa. Dlaczego? Wahałem się między Doylem, a rozmówkami/baśniami japońskimi, ale sam nie wiem kiedy znowu sięgnę po Holmesa, a nawet jeśli sięgnę to po wszystkie historie kolejno, za to powrót to w sumie podobnie jak dzienniki luźno powiązany zbiór, który mógłbym sobie puścić w chwili zmęczenia czy choroby i spokojnie wysłuchać, dodatkowo to aż 13 godzin słuchowiska, żywotność, szczególnie, że sam za audiobookami średnio przepadam, więc na pewno nie zapamiętam tych historii idealnie, szczególnie puszczając każdorazowo (a i tak rzadko) inną.
    Poza tematem- nie przepadam za audiobookami z prostej przyczyny – wolę samemu choć trochę wysilić szare komórki by “rozszyfrować znaki” niż biernie słuchać. Audiobooki to alternatywa dla ludzi niewidzących lub leniwych, acz sam od czasu do czasu sięgałem (głównie dla utrwalenia lektur w gimnazjum) >_>

    • Kod na audiobooka trafia do Ciebie, wysyłam w wiadomości prywatnej na FB 😉

  • Zebrap

    Uważam, że audiobooki sprawdzają się w przypadku nauki języków. Moja dziewczyna zawsze chciała spróbować i myślę, że była by to dobra okazja by jej sprezentować taki właśnie audiobook. Nauka języków jest ważna w dzisiejszych czasach i na pewno pomoże jej w osłuchaniu się z językiem tym bardziej, że zbliża się jej matura. Dlatego wybrałem “Angielski Konwersacje dla zaawansowanych”.