Korea

Jak zostać kierowcą w Korei Północnej?

5024294462_f981aa6d7d_o

Jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne, to zrobienie prawa jazdy w naszym kraju jest raczej bardzo proste. Zapisujesz się na kurs, zdajesz egzamin, masz prawko – to tak w dużym skrócie. W Korei Północnej wygląda to zupełnie inaczej i raczej nikogo to nie zdziwi – północna część Półwyspu Koreańskiego zaskakuje nas (najczęściej niestety negatywnie) nie od dziś.

Oczywiście nie trzeba być geniuszem, by zauważyć związek panującego tam systemu totalitarnego z ograniczeniami i trudnościami w skali ogólnokrajowej. Prawo jazdy to bardzo ważna rzecz dla Koreańczyków z Północy – praktycznie z miejsca załatwia jakąś pracę, choćby najgorszą – ale taką, która pozwoli w jakikolwiek sposób wyżywić rodzinę i utrzymać i tak już zaniedbany dom.

Rumuńska Dacia 1030 na wojskowych tablicach / Korea Północna, 2010

Rumuńska Dacia 1030 na wojskowych tablicach / Korea Północna, 2010

Mina Yoon w wieku 17 lat ukończyła liceum i zamiast próbować dostać się na jeden z rządowych uniwersytetów poszła do wojska. Tak, po prostu z własnej woli wstąpiła do jednej z najliczniejszych armii świata. Dlaczego? Jej ojciec był oficerem, który mocno chciał tego, by wszystkie jego dzieci tak jak on służyły swojej ojczyźnie. A młoda wówczas Mina nie chciała zawieść swojej rodziny, więc postanowiła zostać kolejnym pionkiem w Koreańskiej Armii Ludowej.

Chciała być gotowa na obronę swojego kraju, to przecież życiowa misja każdego Koreańczyka. Jednak nie żyło im się najlepiej, a w wyniku represji częściowo skierowanych w ich rodzinę musieli rozpocząć nowy etap w życiu. Mina z dnia na dzień straciła matkę, która w akcie desperacji po prostu uciekła z Korei Północnej.

Nie wiadomo gdzie i jak trafiła, do tej pory nie dała znaku życia. W tej sytuacji młoda żołnierka nie miała innego wyjścia, jak zrobić to samo – gdyby nie uciekła, mogłaby zostać skazana za pomoc w ucieczce lub trafić do obozu reedukacyjnego. Jej ojciec postanowił zostać w KRL-D, krótko potem zmarł w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach.

Po długiej tułaczce po Azji w końcu trafiła do Korei Południowej i teraz cieszy się życiem, studiuje oraz pomaga uciekinierom z Korei Północnej w zaaklimatyzowaniu się w nowej, lepszej ojczyźnie.

Każdego dnia tęskni za bratem, który miał właśnie wiele wspólnego z prawem jazdy. Gdy miał 6 lat marzył o tym, by zostać prawą ręką Kim Jong Ila i prowadzić jego auto. Mina oraz jej druga siostra wspierały go w tym marzeniu, ponieważ dzięki takiemu wyróżnieniu ich rodzina mogłaby bardzo mocno awansować w hierarchii społecznej Korei Północnej.

Niestety marzenia północnokoreańskich dzieci mają jeszcze mniejsze szanse na spełnienie od takich polskich – brat Miny nie został żadnym pomocnikiem ani kierowcą Kochanego Wodza.

Na terenach wiejskich ciężko jest spotkać więcej niż 5-10 samochodów dziennie na danej drodze, a ludzie na mniejszych wsiach mogą je na żywo zobaczyć tylko wtedy, gdy do okolicy zawita jakaś delegacja z centralnego komitetu partyjnego.

Ciągle pamiętam jak bardzo byłyśmy z siostrą podekscytowane, gdy zobaczyłyśmy mijający nas na ulicy samochód.
A w busach zamiast osób wozi się skrzynki z piwem - co kraj to obyczaj.

A w busach zamiast osób wozi się skrzynki z piwem – co kraj to obyczaj.

Mina wychowała się w prowincji Kangwon, która praktycznie ze wszystkich stron otoczona jest górami i górzystymi terenami. Pewnego dnia wracała z siostrą z pola i po raz pierwszy zobaczyła samochód na żywo, faktem tym podzieliła się ze wszystkimi kolegami i koleżankami z okolicy.

Nam może się to wydawać kompletnie nierealne i niezrozumiałe, ale w latach 90. takie właśnie realia były dla wielu mieszkańców Korei Północnej smutną, szarą codziennością. Przez kilka najbliższych dni razem z koleżankami siedziała przy drodze i wypatrywała samochodów – liczyła na to, że mijający ją wcześniej samochód będzie wracać tą samą drogą.

Warunki drogowe w Korei Północnej są złe, a pozamiejskie drogi są w większości przypadków bardzo rzadko utwardzone. Najczęściej są po prostu wyrównywane piaskiem lub kamieniami, co często jest dużym błędem i negatywnie wpływa na i tak już znikomy komfort jazdy.

Gdy spadnie deszcz jest jeszcze gorzej, ponieważ drogi posypywane piaskiem zamieniają się wtedy w wielkie błoto i często są nieprzejezdne przez następnych kilka dni. W połączeniu z górzystymi terenami Korei Północnej jest to po prostu katastrofa – jeżeli chciałbyś dotrzeć do jakiegoś miejsca inną drogą, to często musiałbyś jechać na około gór. Pamiętaj też o tym, że te inne drogi też mogą być świeżo po deszczu… Koszmar, co nie?

Jeżeli nie masz odpowiedniego pochodzenia, to możesz zostać jedynie kierowcą ciężarówki na jakiejś wsi.

Jeżeli nie masz odpowiedniego pochodzenia, to możesz zostać jedynie kierowcą ciężarówki na jakiejś wsi.

Po tym malutkim wstępie warto jednak przejść do konkretów, czyli jak to jest z tym północnokoreańskim prawej jazdy oraz posadą kierowcy?

Pomijając wszystkie trudności i zagrożenia podczas jazdy, bycie kierowcą nadal jest jednym z najbardziej popularnych zawodów wśród młodego pokolenia. W Korei Północnej oficjalnie osoby prywatne nie mogą posiadać samochodu, rząd przydziela samochody tylko zasłużonym oficjelom wyższego szczebla oraz ich rodzinie.

Razem z tymi samochodami są przydzielani kierowcy, którzy często wożą naprawdę ważne osoby z komitetu partii – czasami takie stanowisko potrafi wiele dać, co raczej nikogo nie dziwi. Jeżeli zmieni się twój przydział i np. od jutra masz wozić innego sekretarza – nadal jeździsz tym samym autem – zostałeś przypisany do niego raz na zawsze.

Tak więc jeżeli zostajesz kierowcą, to równocześnie przydzielony samochód tak jakby staje się ważną częścią twojego życia, nawet jeśli nie możesz go używać w celach prywatnych. No, przynajmniej teoretycznie. Oczywiście na takich kierowców wybierani są ludzie tylko z zasłużonych rodzin partyjnych lub wojskowych – brat Miny nie miał więc niestety żadnych szans na spełnienie swojego marzenia.

5015227861_6ba8aa0898_o

Praca kierowcy niesie ze sobą również inne bonusy. Większość północnokoreańskich urzędników jest zamieszana w branie łapówek i przekupywanie innych, tak więc kierowcy chcąc nie chcąc mogą dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy. Szczególnie dlatego, że w Korei Północnej korzysta się tylko z gotówki, a większe ilości wozi się w walizkach, które zauważy każdy bystry kierowca. Jeżeli doniósłby komuś z partii na ludzi biorących łapówki i miałby coś naprawdę mocnego do przekazania, to mógłby zaszkodzić wielu osobom.

Dodatkowo kierowcy pracują dla rządu, nie dla ważniaka, którego aktualnie wożą. Nie ma on więc nad nim żadnej kontroli i nie może np. zwolnić lub zmusić do milczenia. Zależy mu więc na dobrych relacjach ze swoimi kierowcami i czasami po prostu podrzuca im na przednie siedzenie kilka dodatkowych banknotów, tak o – po prostu. Kierowca ma dodatkowy grosz i siedzi cicho, ważniak jest kryty i nikt nie dowie się o jego przekrętach – ciekawy układ, witamy w Korei Północnej.

Urzędnicy chwalą swoich kierowców, dzięki czemu Ci z czasem awansują lub dostają bonusowe premie od rządu. A to tylko dlatego, że siedzą cicho a ktoś inny robi wałek na czasami naprawdę ogromne sumy.

Oprócz tego kierowca rządowy może zostać skierowany do pracy jako kierowca autobusu lub taksówki, czasami też trafia do wozu propagandowego i jeździ po mieście obserwując obywateli oraz puszczając na głośnikach muzykę zachęcającą do ciężkiej pracy dla dobra ojczyzny.

Ciężko pracujmy dla dobra naszej ojczyzny!

Ciężko pracujmy dla dobra naszej ojczyzny!

W kraju działają tylko dwie szkoły nauki jazdy, a cały kurs trwa aż 2 lata. Bardzo trudno jest się dostać na taki kurs, a prawo jazdy zdobywają już tylko ci najlepsi. Zakuwają mnóstwo teorii, której też np.. nie wykorzystają – raczej niewielu z nich spotka się z trudnym manewrem na zatłoczonym skrzyżowaniu lub rondzie.

Trzeba również umieć naprawić samochód samemu, na egzamin podstawiają samochód z małą usterką, z którą należy sobie w miarę sprawnie poradzić. Wielkim problemem jest też benzyna, przez której niedobór niekiedy nawet setki osób ponad rok (!) czekały na zdanie testu praktycznego.

Zdobycie prawa jazdy w Korei Południowej w trybie ekspresowym może potrwać tylko 3 dni, podczas gdy na Północy ktoś może czekać na to samo aż 3 lata – jest różnica i to jaka…

I przez to znowu wracamy do tematów łapówek i załatwiania spraw nieco inną drogą. Załatwienie nielegalnych praw jazdy kosztuje naprawdę dużo, ale nie jest niemożliwe. Wtedy można co najwyżej jeździć ciężarówką dla jakiegoś lokalnego oddziału partii na czarno z mniejszą pensją i jeszcze mniejszymi szansami na premię lub bonusy.

Brat Miny nauczył się jeździć ciężarówką z pomocą jednego z ich sąsiadów, który wykonywał ten zawód. Zajęło mu to kilka miesięcy, ale był zdeterminowany i nie poddał się – dał radę. Gdy Mina Yoon zaczęła działać w południowokoreańskich organizacjach na rzecz uchodźców z Północy uzyskała dostęp do uciekinierów i posiadanych przez nich informacji.

Od uciekinierów z prowincji Kangwon dowiedziała się, że jej brat miał niestety wypadek samochodowy i poważnie złamał sobie rękę. Pracował na czarno, więc o jakimkolwiek opłaconym leczeniu nie było nawet mowy, nie wiadomo jak poradził sobie z tą kontuzją i w jakim jest teraz stanie.

Mina bardzo chciałaby znowu móc spotkać się z bratem i np. pomóc mu otworzyć jego własną szkołę jazdy. Jest pewna, że byłby świetnym instruktorem.

I tak właśnie wygląda praca kierowcy w Korei Północnej. Jak masz farta i pochodzisz z uprzywilejowanej rodziny, to możesz wozić szychy i mieć z tego naprawdę fajny pieniądz lub jeździć taksówką po Pjongjangu – a jak nie, to na czarno rozbijasz się ciężarówkami i potem musisz martwić się sam o siebie.


Zdjęcia: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Zapisz się na newsletter!