Japonia

Opowieść o 47 roninach – zemsta roninów z Akō

samuraj

Opowieść o 47 roninach jest jedną z najbardziej znanych historii o samurajach, która lepiej lub gorzej sprzedawana jest na Zachodzie w postaci kolejnych filmów oraz książek. Większość z nich jest po prostu przeciętna, ale teraz nie o tym.

Tłem do tych wydarzeń może być książka japońskiego teoretyka (Yamaga Soko, 1622-1685), autora jednej z najważniejszych książek na temat duszy wojownika i drogi życiowej japońskiego samuraja. Jego książki inspirowały wojowników, którzy pochodzili z gałęzi wpływowej rodziny Asano.

Historia ta przez setki lat była odbierana bardzo negatywnie i krytykowano jej bohaterów, teraz jednak jest zupełnie inaczej – wystawia się ją w formie sztuki (teatr kabuki) i opowiada dzieciom.

A zaczęło się to tak..

Cofnijmy się wstecz, do 1701 roku. Tradycyjnie w Nowy Rok cesarz wysłał do rezydującego w Edo shoguna Tsunayoshiego Tokugawy dwóch wizytatorów. Tego roku wyznaczono dwóch japońskich daimyō – Naganori Asano z prowincji Arima oraz Date Sakyo-no-Suke z prowincji Iyo.

Obaj byli zadowoleni z wyróżnienia, lecz jednocześnie bali się tego, że nie sprostają organizacji całej ceremonii. Decyzją shoguna do pomocy daimyō został skierowany nadworny mistrz protokołu cesarskiego – Yoshinaka Kira.

Kira już na pierwszym spotkaniu zlekceważył daimyō i dał im do zrozumienia, że uważa ludzi z prowincji nierównych jego stanowisku. Asano i Date uznali, że na następne spotkanie z Kirą przygotują dla niego jakieś podarunki, żeby podziękować mu za jego jakże ważną pomoc – chcieli dzięki temu uniknąć problemów podczas wspólnego planowania ważnych ceremonii.

Date podarował Kirze szkatułkę pełną złotych monet, natomiast Akano dał mu rzadki okaz puzderka inrō. Kira jednak nie poznał się na jego wartości i uznał to za wielki nietakt i zniewagę.

Nadszedł dzień przyjęcia i cały dwór shoguna zebrał się w wielkiej sali. Asano i Date zajmowali miejsca ściśle określone przez protokół. Kira demonstrując swoją znajomość etykiety poprawiał kilka szczegółów, a gdy przechodził obok Asano za każdym razem poprawiał go i nazywał wiejskim szlachetką a nie kimś godnym bycia szlachcicem.

Gdy do sali zaczęli wchodzić przedstawiciele cesarza, Kira pochylił się nad Asano pod pretekstem zawiązania ozdobnego sznura przy mieczu, który sam mu wcześniej umyślnie rozwiązał.

Ośmieszony daimyō mocno się zdenerwował, wyciągnął katanę i zadał Kirze cios w głowę. Miecz ześlizgnął się po ozdobnej czapce Kiry, który zaczął uciekać i wzywać pomocy. Asano wiedział, że nie uniknie kary – za taki czyn w pałacu shoguna groziła mu kara śmierci. Ze spokojem udał się do sali dla szlachty oskarżonej o zbrodnię i czekał na dalszy rozwój wydarzeń.

Naganori Asano - posąg przed świątynią Sengakuji

Naganori Asano – posąg przed świątynią Sengakuji

Wyrok shoguna dotarł do niego za pośrednictwem wysłannika, który przekazał mu, że shogun pozwolił mu uniknąć haniebnej śmierci przez powieszenie i zgodził się na to, by Asano popełnił seppuku. Dodał, że dobra i majątek Asano zostaną skonfiskowane a służba i samuraje rozpędzeni.

Asano nie prosił o nic więcej, chciał jedynie mieć możliwość rozmowy ze swoimi sługami i doradcami – Kataoke i Sepe, na co otrzymał zgodę. Gdy przybyli do jego pokoju, powiedział im:

Musicie zawiadomić wszystkich z pałacu Ako o tym co się tu wydarzyło, o całym przebiegu zajścia z mistrzem ceremonii Kirą. Poinformujcie również dowódcę moich wasali, który rezyduje w mym pałacu. Gdy będę już gotów, pomóżcie mi pod koniec mojego życia i asystujcie przy seppuku.

Po śmierci pragnę być pochowany na cmentarzu Sengakuji, gdzie będę oczekiwał spokoju, który zapewnią mi moi wierni wasale.

Następnie Asano popełnił seppuku ku uciesze Kiry.

Zemsta

Kiedy dowódca samurajów Kuranosuke Ōishi (właśc. Yoshio Ōishi) otrzymał biały sztylet, służący panu Asano w ostatniej posłudze, zrozumiał wszystko. To zachowanie Kiry było przyczyną śmierci jego seniora. Zebrał więc dwustu samurajów pana Asano w jego pałacu w Ako i opowiedział o wszystkim, co się wydarzyło w Edo.

Powiadomił ich również o tym, że shogun zamierza ich wszystkich rozpędzić. Chciał dzięki temu poznać nastroje wszystkich samurajów i wiedzieć na kogo może liczyć podczas realizowania planu zemsty na Kirze.

Pięćdziesięciu najwierniejszym i najdzielniejszym przekazał informację aby zatrzymali się w okolicach pałacu i oczekiwali jego rozkazów. Wszyscy samuraje z Ako utracili prawo do noszenia broni, stali się roninami – samurajami bez seniora.

47roninow

Ōishi polecił swym pięćdziesięciu towarzyszom zbieranie informacji dotyczących otoczenia pałacu Kiry w Edo. Szybko dowiedział się, że Kira w obawie przed zemstą zaangażował licznych żołnierzy a jego pałac znajduje się w stanie ciągłego alarmu.

Domownicy i żołnierze mieli ścisłe rozkazy niewpuszczania kogokolwiek na teren pałacu. Nikt nie mógł być zaangażowany w sprawy shogunatu bez pewności, że nigdy nie miał nic wspólnego ze służbą u Asano a nawet nie pochodził z jego prowincji.

Spełnienie zemsty stało się bardzo trudne. Ōishi ponownie zebrał swoich roninów i polecił im dalej zbierać informacje. Sam wiedząc, że jest śledzonym przez wysłanników Kiry większość czasu spędzał w tawernach na zabawie i piciu bez opamiętania. Na jego rozkaz tak samo postępowali pozostali roninowie.

Rocznicę śmierci swego daimyō Ōishi spędził pijany na ulicy.

Opierając się na raportach swoich szpiegów, Kira był przekonany o demoralizacji dawnych samurajów pana Asano i poczuł się bezpieczniej. Zwolnił połowę samurajów ochraniających pałac żołnierzy i odwołał alarm.

Roninowie na to właśnie czekali, dysponując planami pałacu mistrza ceremonii przygotowywali się do spełnienia zemsty. Ōishi zebrał roninów aby przedstawić im plan ataku. Zostało ich czterdziestu siedmiu – dwóch zginęło w pojedynkach, jeden w rocznicę śmierci seniora popełnił samobójstwo.

W noc poprzedzającą atak na pałac Kiry wszyscy roninowie przedostali się do sąsiadujących z pałacem magazynów zaprzyjaźnionego kupca. Spędzili w magazynie cały dzień przygotowując broń i omawiając plan ataku.

Prawie dwa lata upłynęły od śmierci daimyō – mówił Ōishi – czujność Kiry osłabła. Akcja została dobrze przygotowana i musi zakończyć się powodzeniem. Jeżeli jesteśmy gotowi poświęcić życie dla pomszczenia honoru naszego pana, doprowadźmy nasz zamiar do skutku, bez plamienia rąk krwią niewinnych. Zabijajmy tylko straże broniące Kiry
Kuranosuke Ōishi

Kuranosuke Ōishi

O zmroku grupa wyruszyła do akcji. Zaczął padać śnieg – to dobry znak, miękki śnieg będzie tłumić hałas kroków a zmarzniętych strażników łatwiej będzie zaskoczyć. Atakujący rozdzielili się na dwie grupy. Ōishi atakował od strony najsilniej bronionej bramy głównej, druga grupa podchodziła od tyłu.

Jeden z roninów rzucił na mur linę zakończoną hakiem, przeszedł na drugą stronę i otworzył zasuwkę małej furtki. Drzemiące straże nawet nie zauważyły wkradających się roninów.

Na okrzyk dowódcy cała grupa odpowiedziała umówionym hasłem i przystąpiła do ataku. Strażnicy byli całkowicie zaskoczeni. Walka trwała zaledwie kilka minut, większość strażników zginęła, pozostali ranni leżeli na ziemi nie ruszając się aby ocalić życie. Roninowie rozbiegli się po pałacu w poszukiwaniu tego, którego musieli zabić.

Kira schował się w pomieszczeniach służby pod stertą odzieży. Ōishi wyciągnął do niego biały sztylet, ten sam, którym posłużył się pan Asano. Jednak Kira pobladły ze strachu odepchnął go.

Ōishi zwrócił się do ronina, który odnalazł szambelana – masz zaszczyt pomszczenia zabójstwa naszego daimyō. Ronin dobył miecza i głowa Kiry spadła u stóp mścicieli.

W czasie ataku żaden z roninów nie zginął. Nie manifestowali jednak radości, wiedzieli jaka kara ich spotka za ten występek. Rankiem udali się na cmentarz, na którym był pochowany ich daimyō.

Dowódca kroczył na czele niosąc głowę Kiry i biały sztylet swego pana. Wieści rozniosły się po mieście błyskawicznie, gdy doszli na miejsce kapłan z cmentarnej świątyni powitał ich nic nie mówiąc, tylko kłaniając się ceremonialnie.

Ōishi położył głowę Kiry na grobie swego pana mówiąc: ja, Oishi Kura-no-Suke, pokorny sługa daimyō Asano Tokumi-no-Komi, seniora Ako, aby zmazać hańbę, z jaką mój pan stracił życie, przynoszę tutaj dla spokoju jego duszy, głowę winowajcy.

Każdy z roninów wiedział, że shogun zastosuje wobec nich prawo wojenne i zgodzi się aby popełnili seppuku. Gdy oficjalny wysłannik szoguna przyniósł list ze zgodą na zbiorowe samobójstwo zastał już martwe ciała czterdziestu sześciu roninów, tylko Ōishi oczekiwał formalnego wyroku.

Wysłannik asystujący Ōishiemu podczas seppuku opowiedział, jak ten otwierając sobie sztyletem brzuch, znalazł jeszcze dość siły i odwagi, aby wyciągnąć sztylet i podciąć sobie gardło.

Jeszcze dziś można obejrzeć czterdzieści siedem grobów roninów wokół grobowca ich daimyō. Historia ta jest w tradycji japońskiej przykładem wierności i samurajskiego bohaterstwa. Cmentarz Sangakuji jest stale odwiedzany przez licznych turystów, chcących obejrzeć miejsce uświęcone tą historią.

Mogiły 47 roninów na cmentarzu Sengakuji

Mogiły 47 roninów na cmentarzu Sengakuji

46 czy 47?

Oczywiście roninów było czterdziestu siedmiu, ale jest tu jednak pewien haczyk. Otóż, na śmierć poprzez seppuku skazanych zostało 46 roninów.

Ostatni, najmłodszy (w chwili ataku miał nieco ponad 14 lat!) został wysłany po zakończeniu akcji przez dowodzącego Kuranosuke Ōishiego do rodzinnych stron Pana Asano z wieścią o powodzeniu akcji. Ōishi chciał zapewne ochronić w ten sposób młodego ronina.

Chłopak wykonał powierzone mu zadanie i przekazał rodzinie Asano radosną dla nich wieść, po czym wrócił i sam zgłosił się w ręce wymiaru sprawiedliwości, oczekując kary identycznej do tej jaką otrzymali jego przyjaciele.

Shogun był pod wrażeniem odwagi i determinacji młodego samuraja i ułaskawił go. Ułaskawiony ronin dożył wieku 78 lat. W swej ostatniej woli oznajmił, iż chciałby zostać pochowany wspólnie ze swymi towarzyszami i Panem Asano – tak też się stało.

Dziś na cmentarzu Sengakuji spoczywa Pan Asano i jego 47 najwierniejszych samurajów. Warto także dodać, iż rodzina Asano wróciła do łask (pierwotnie skazana na pozbawienie majątku i zamknięcie jakichkolwiek dróg kariery), zwrócono jej część majątku, zaś dzięki 47 roninom zyskała szacunek i nieśmiertelną sławę.


Zdjęcia:1, 2, 3, 4, 5

Zapisz się na newsletter!


  • O historii o 47 roninach dowiedziałam się od mojego chłopaka, który jest pasjonatem kultury japońskiej. Od niego też dostałam książkę o tym tytule autorstwa Johna Allyna. Książka jest dość kiepsko napisana, nie ukrywajmy, ale opowieść w niej zawarta, przewyższa wszelkie wyobrażenia. Nie pamiętam tylko żeby w książce była wzmianka o łasce dla 47 ronina, jego dalszej historii też nie było.

    • Dziwi mnie nieco brak tej wzmianki o łasce dla najmłodszego ronina – szczególnie, że można informacje o tym znaleźć np. na anglojęzycznej Wikipedii oraz w wielu innych miejscach w Internecie. Jeżeli napisał, że zginęli wszyscy ‘od razu’, to skłamał. Albo po prostu zapomniał i tyle ;P

  • Symbol

    Ciekawa historia, pokazująca godny uwagi system wartości.