Korea

Język koreański, kurs podstawowy – najgorszy podręcznik na świecie

WP_20140821_13_09_56_Pro

Zamierzasz uczyć się koreańskiego? Świetnie! Musisz jednak pamiętać o tym, że w naszym kraju nauka tak egzotycznych języków jest bardzo ciężka.

Dobre podręczniki praktycznie nie istnieją, a jednak nauka języka od podstaw przebiega najlepiej wtedy, gdy uczymy się go w oparciu o materiały w naszym języku ojczystym.

WP_20140821_13_10_23_Pro

Język koreański to w Polsce nadal niszowa sprawa i pewnie nieprędko się to zmieni. Dzisiaj chciałbym Was przestrzec przed kupnem pewnego podręcznika, który po prostu jest tragiczny.

Bardzo lubię wydawnictwo DIALOG, miałem do czynienia z wieloma ich książkami na temat Azji. Ale podręcznik do nauki koreańskiego kompletnie im nie wyszedł…

Boże, ta książka jest tak słaba… Docelowo została stworzona z myślą o studentach koreanistyki (którzy jednak z niej nie korzystają, co w sumie wychodzi im na dobre), tak więc jest ona napisana w paskudnym języku – akademicki bełkot wprost niemożliwy do zrozumienia dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z językiem koreańskim.

Ale trafił do sprzedaży ogólnej i wiele osób chcących nauczyć się koreańskiego od tej właśnie książki rozpoczęło swoją przygodę z tym językiem. I w większości przypadków na niej zakończyli – odbili się od niej jak od ściany i dali sobie spokój, a szkoda.

PicMonkey Collage3

Idealny podręcznik nie istnieje – zawsze coś może być lepiej opisane, dokładniej rozwinięte, zawierać lepsze przykłady, bardziej przydatne słownictwo itd. Jednak ten podręcznik nie ma nic, co mogłoby go uratować.

Pierwsze kilkanaście stron to malutki wstęp do języka – mamy więc trochę informacji o Korei, odrobinę historii języka koreańskiego i inne takie smaczki – ogółem jest całkiem fajnie. Szkoda tylko, że dalej jest tylko gorzej.

Koreański alfabet (hangul) jest prosty, o ile nauczysz się go w prawidłowy sposób i odpowiednio przyswoisz wiedzę na jego temat. A jak jest tutaj? No nic nie ma.

WP_20140821_13_12_42_Pro

Hangul został opisany tylko i wyłącznie od strony teoretycznej. Coś, co można genialnie przedstawić na 5-6 stronach, tutaj zostało paskudnie opisane na prawie dwudziestu.

Jeżeli podręcznik jest kierowany dla początkujących, to powinien być prosty i dobrze przekazywać wiedzę.

Tutaj mamy pseudo inteligencki bełkot na temat składania sylab (zamiast prosto to przedstawić graficznie, to dorzucili jakieś bohomazy i tyle), mieszanie transkrypcji i paskudną czcionkę – w dłuższych zdaniach niektóre znaki potrafią się ze sobą zlewać i są niewyraźne.

Początkująca osoba dopiero rozpoczynająca swoją naukę hangulu nie zrozumie nic. NIC.

A dalej to już kompletnie polecieli z tematem… Wymowa? Panie, jaka wymowa?

PicMonkey Collage

Omawiane przeze mnie wydanie czwarte ukazało się w drugiej połowie 2011 roku, kiedy to dorzucanie płyt audio do kursów językowych było już raczej standardem – widać nie wszędzie.

Wiecie ile tekstu można zmieścić na 23 stronach? Dużo. Właśnie tyle stron liczy część poświęcona wymowie.

Znajdziecie tutaj masę tekstu, który nic wam nie powie na temat poprawnej wymowy języka koreańskiego – z tego działu nie wyniesiecie nic. Nauka praktyki poprzez teorię? Co?

I żeby nie było, że narzekam bez powodu. W ciągu ostatnich kilku lat rozmawiałem z wieloma osobami na temat tego podręcznika i praktycznie każdy odpadał na wstępie. Nie mieli jak się uczyć, nie potrafili. Bo kto by potrafił?

A wystarczyło dorzucić płytę z nagraniami…

No dobrze, może dalej jest lepiej – tematycznie ułożone lekcje, dokładnie wytłumaczona gramatyka, dobrze podana wiedza na temat języka…

Hahahaha, a to dobre.

WP_20140821_13_20_40_Pro

Pierwsza lekcja to 3 strony pustych zdań (podanych wyżej), komentarz gramatyczny (taki no… niech będzie), mdłe i beznadziejne ćwiczenia oraz zapis wymowy trudniejszych słówek – tak, ta wymowa również nie jest opisana idealnie. Albo choć nawet poprawnie.

WP_20140821_13_23_42_Pro - Copy

Pozostałe 19 innych lekcji jest takich samych – nudne zdania lub dialogi, losowo podana gramatyka, bzdety o wymowie i tona beznamiętnych i badziewnych ćwiczeń.

I oczywiście do żadnych ćwiczeń nie ma klucza odpowiedzi, bo po co ktoś ma sprawdzić sam siebie.

Słówka też mogłyby być lepsze.. Są sztuczne i jakby dodane na siłę – po co tam wciskać takie rzeczy jak “Casablanca” (nazwa filmu podana po koreańsku), fizykoterapeuta czy inny word-processor.

WP_20140821_13_21_04_Pro

Z tym ostatnim to już kompletnie polegli, ponieważ używają go zamiennie w dwóch formach: word-processor oraz elektroniczny przetwarzacz tekstów.

Całość liczy prawie 400 stron i jest do kitu. Naprawdę, te 20 lekcji nie da Wam nic. Zero, null, nothing.

Namiesza Wam w głowach i odbierze motywację do dalszej nauki. Bo skoro nie jesteście w stanie ogarnąć podstaw, to jaki sens jest się uczyć na siłę? – tak właśnie myśli wiele osób.

Język koreański. Część 1, kurs podstawowy – nie polecam, unikać jak ognia i nawet nie myślcie o zakupie tego podręcznika. Badziew przez duże B.

W 2014 roku wydawnictwo wypuściło piąte wydanie tego podręcznika. Nie róbcie sobie jednak nadziei – poziom zbytnio się nie zmienił.

I nadal nie dorzucili żadnych nagrań audio, bo po co. Może za 3-4 lata to zrobią, jak wpadną na pomysł szóstego wydania.

Zapisz się na newsletter!


  • Edith Everley

    I tym oto sposobem żałuję cholernie, że nie wstrzymałam się z kupnem tego podręcznika. Odebrałam go wczoraj, ale jeszcze nie przeglądałam, a teraz naprawdę żałuję. Dobrze, że przynajmniej podstawy koreańskiego mam w miarę ogarnięte dzięki materiałom z innych źródeł. :/

  • Nevon

    Dlatego korzystam z anglojęzycznych opracowań :3

  • Maria Spiechowicz

    Kiedyś widziałam ten podręcznik w księgarni i jedno spojrzenie na autorów od razu mi wystarczyło za informację w jakim stylu będzie napisana ta książka. Prof Huszcza jest wybitnym językoznawcą i mam do niego ogromny szacunek, ale przez bardzo naukowy styl w jakim są wszystkie jego publikacje, powinien jak najdalej trzymać się od podręczników do praktycznej nauki. Kto miał w rekach oba tomy “Gramatyki japońskiej” ten wie o czym mówię (tę książkę też traktuję wyłącznie jako podręcznik do językoznawstwa japońskiego, a nie praktycznej nauki).

    • Koharu Gosia

      Pozostaje mi podpisać się pod tym komentarzem 🙂

  • Bocian

    Jeśli ktoś rozumie i może się uczyć przez język angielski to polecam talktomeinkorean.com. Lekcje w formie PDF i MP3 mówione przez rodowitych Koreańczyków, więc ma się pewność że mówią poprawnie

  • 한반도

    Uważam, że umieszczona recenzja (jak zresztą każda skrajna opinia) jest krzywdząca i dość bezwartościowa. Jeśli uczący się nie zna teorii języka, a przede wszystkim ogólnych zasad gramatyki i fonetyki, potrzebuje do nauki obrazki i wodotryski a ćwiczenia mają być kolorowe i zabawne, to o wszem nie jest to podręcznik dla niego. Natomiast dla osób dobrze znających wymienione powyższe dziedziny, to naprawdę niezłe kompendium. Ćwiczenia owszem są dość monotonne, ale właśnie powtarzalność jest najważniejsza w utrwalaniu języka, szczególnie zbudowanego na tak odmiennym silniku. Sam z niego korzystałem przy nauce koreańskiego oraz nauczaniu – moja podopieczna po 2 latach od rozpoczęcia nauki zdała egzamin państwowy TOPIK na poziomie 4 (B2). Największą wadą książki jest niestety jego niska trwałość – dość szybko rozpada się.

    • bełkot wprost niemożliwy do zrozumienia dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z językiem koreańskim + inne fragmenty

      Opisywałem to z punktu widzenia osoby dopiero zaczynającej naukę koreańskiego i chcącej uczyć się z jakiejś książki. Takie osoby często wklepują w Google -książka do koreańskiego- i o, trafiają na to. Dla nich jest ta recenzja, tylko tyle i aż tyle.

      • 한반도

        Czyli potwierdzasz to co napisałem – jest to treść niezrozumiała nie dla rozpoczynających naukę koreańskiego tylko nieznających teorii języka. Gdyby w podobny naukowy sposób opisane byłyby zawiłości jakiegokolwiek innego języka na jakimkolwiek poziomie – problem byłby ten sam. Wtedy pozostają tylko kolorowe obrazki. Ja konsekwentnie będę bronił tego podręcznika ze względu na słabe uzasadnienie – może jakiś przykład wspomnianego bełkotu?

        • Ok, napiszę to jeszcze raz i na tym kończę. Ten podręcznik jest niezrozumiały dla chcących się uczyć koreańskiego/początkujących, ponieważ oczywistym jest to, że nie są po koreanistyce i nie mają teorii tego języka w jednym palcu. I raczej mieć nie będą, szczególnie jak odbiją się od takiej książki i darują sobie naukę.

          Cytując Ciebie – Gdyby w podobny naukowy sposób opisane byłyby zawiłości jakiegokolwiek innego języka na jakimkolwiek poziomie – problem byłby ten sam

          Dokładnie, i to jest problem tej książki. To oraz badziewne przykłady, dziwne słowa [word-processor to tylko jedno z nich], brak konkretów na temat wymowy – nie, teoria na temat fonetyki nie nauczy nowych wymowy, płyta z nagraniami już prędzej.

          Podręcznik dla początkujących powinien łatwo i zrozumiale przekazywać wiedzę, a nie być napisany językiem akademickim – szczególnie, że został wydany jako podręcznik do nauki koreańskiego dostępny dla każdego. I własnie dlatego wiele osób kupuje go i potem się mocno zraża. Wtedy też sięga do polskiego kursu Edgardu [Koreański nie gryzie] albo od razu korzysta z anglojęzycznych kursów typu Seemile lub TTMIK.

          Można go bronić, bo pewnie dla osób znających świetnie teorię tego języka i jego zawiłości jest to fajna książka.

          I nie, ludzie początkujący nie potrzebują wodotrysków, obrazków, kolorowych misiów. Można wydać książkę bez ani jednego obrazka z nawaleniem kilkuset stron tekstu i ZROBIĆ TO DOBRZE.

          Przykład to ten podręcznik – http://www.matsumi.pl/index.php/pl/o-wydawnictwie.html

          On potrafi być zrozumiały dla każdego, omawiany w tym wpisie podręcznik już niekoniecznie.

          Tyle ode mnie, pozdrawiam.

          • Agent L

            to się zgadza

          • 한반도

            Ja robilem maturę przed rokiem 2000 i przekazana mi wiedza w podsawowce i liceum z zakresu konstukji jezyka byla calkowicie wystarczajaca do zrozumienia definicji podanych w podreczniku (ktore w precycyzyjny sposob okrelaja zakres zastosowan wszystkch koncowek). Byc moze teraz jest inaczej. Poza tym istnieje przecież szeroka skala oceny, a pisanie, ze taka kompleksowa praca jest zerem to bluznierstwem wobec Haliny Ogarek, matki koreanistyki w Polsce i Romualdowi Huszczy, jednego z najwiekszych jezykoznawcow w Polsce. A juz argumenty, ze pojawia sie w podreczniku przestarzale slownictwo, nie biorac pod uwage kiedy ksiazka zostala napisana, poddaje pod watpliwosc umiejetnsci oceny i analizy autora recenzji i podwaza wiarygodnosc tego bloga. Faktem jest, ze podrecznik nie jest dla wszystkich i nie kazdy pierwszy lepszy jelop sobie z tym poradzi. Kategoryczne twierdzenie, ze te 20 lekcji nie da Wam nic, pokazuje cyniczny stosunek autora do czytelnikow bloa, zakladajac ze kazdy z nich jest właśnie jełopem, który sobie nie poradzi ze zrozumieniem.

          • Podręcznik wydany w 2010 roku nadal zawiera materiał sprzed 15 lat, tutaj chyba naprawdę coś jest nie halo i nie trzeba być znawcą, żeby to zauważyć. Halinę Ogarek-Czoj szanuję [m.in. kilka dni temu wleciał na bloga wpis poświęcony jej osobie], ale podręcznika już chyba nie muszę. Szczególnie, że raczej jakość tego wydania nie jest jej winą.

            No i ten, dziwnym trafem większość podręczników do jakiegokolwiek języka zaczyna od poznania alfabetu jeżeli jest to wymagane, liczb, kolorów, podstawowych zdań i tak dalej. Tutaj w pierwszej lekcji mamy kilkadziesiąt zdań do nauczenia, które nijak się mają do jakiejkolwiek nauki.

            Raczej wkucie na pamięć /Tak, mam elektroniczny przetwarzacz tekstów/ nie nauczy nikogo języka. A tak wygląda wstęp tej książki.

            Chyba, że tutaj też nie mam racji. Recenzja to forma w 100 procentach subiektywna i jeżeli napisałem tak jak napisałem, to widocznie miałem ku temu jakiś powód. Ta książka nie nadaje się dla osób chcących nauczyć się języka od podstaw. I nic nie zmieni mojego zdania w tej kwestii, po prostu nie ma mowy.

            Tak, te 20 lekcji nie da im nic. Nauczą się bzdurnych dialogów i nawet nie wiem czy ktoś dobrze zrozumie hangul z tego podręcznika. Tego typu treści muszą być uniwersalne i łatwo przystępne – jeżeli nie są, to po prostu są słabe. Nie wiem czemu trzeba wyzywać ludzi od jełopów… Czyli, że jak ktoś nie nauczy się koreańskiego z tej książki to jest jełopem…

            Okej, jestem jełopem. Dużym, wielkim jełopem.

            I dziwnym zbiegiem okoliczności nie jest mi z tym źle.

          • Marcin

            Wydaję mi się że wasze sposoby nauki się po prostu różnią. Tomku czy mogę Cię poprosić by następny
            wpis na blogu był o twoich sposobach nauki jezyków obcych, o tym jak się powinno uczyć wyrazów, gramatyki itp. Jak wg ciebie wyglądać powinien idealny podręcznik? Chodzi mi o Twoje spostrzeżenia i doświadczenia. Jak się można efektywnie nauczyć języka? Oczywiście chodzi mi o języki azjatyckie japoński, chiński no i oczywiście koreański.Mam nadzieję że to ciekawy pomysł na wpis.

    • Kamil Czarkowski

      Znam 4 języki, posługuję się nimi w miarę biegle w mowie(nie mam problemu ze zrozumieniem native speakera, ani on ze zrozumieniem mnie) i piśmie, nie znam teorii języka w żadnym z nich, ma Pan/Pani coś do dodania? Poza tym o czym ty mówisz człowieku? “Naukowo napisany podręcznik”? Naukowa to może być publikacja na temat języka, a nie podręcznik mający nauczyć laika nieznającego słownictwa dziedziny podstaw języka.

      Poza tym cmon, ludzie to jest internet, każdy ma prawo mieć własne zdanie jakiekolwiek by ono nie było. Nazywanie czyjejś opinii bezwartościową jest co najmniej śmieszne i zahacza o poziom pana Lewandowskiego z którym to afera ostatnio wybuchła.

      • 한반도

        Ja znam 6 jezykow, ale nie ma to zadnego znaczenia w tej dyskusji, tak jak twoje 44, dlatego w tej kwestii nie mam nic do dodania. Kto powiedzial ze ten podrecznik sjest napisany dla laika nieznającego słownictwa dziedziny podstaw języka – jest zupelnie na odwrot.

        Absolutnie zgadzam sie, ze kazdy ma prawo miec wlasne zdanie i mzoe je dowolnei publikowac. Natomiast nie oznacza to e kazdy ma obowiazek sie z tym zgadzac, malo tego, kazdy ma takie samo prawo do krytki lub pozytywnej opini. Istnieje jeszze taki czynnik jak poziom argumentow lub ich brak – a to juz moze kazda opinie uwiarygadniac lub ja dyskwalifikowac.

        Pamietajmy, ze jest to podrecznik do gramatyki, nie do kompleksowej nauki jezyka i ocena najbardziej szeroko opisujacej pracy nt. kor. gram. w stylu: “Całość liczy prawie 400 stron i jest do kitu. Naprawdę, te 20 lekcji nie da Wam nic. Zero, null, nothing., Język koreański. Część 1, kurs podstawowy – nie polecam, unikać jak ognia i nawet nie myślcie o zakupie tego podręcznika. Badziew przez duże B.” jest co najmniej krzywdzaca. Tak wiec skrajnie kategoryczne krytykowanie (co z zalozenia jest jest blednym podejsciem) daje prawo innym do takiej samej krytyki wobec przytoczonej opini.

        P.S. Zdecyduj się, czy jestesmy na Pan, czy na Ty.
        Miłego wieczoru.

  • Gabriel Tanaka

    Ja uczę się języków przede wszystkim dla przyjemności i kocham, kiedy autor dokładnie wyjaśnia każde zagadnienie, a tu nie da się obyć bez słownictwa akademickiego. Dla mnie “ta litera jest czytana mniej więcej jak polskie dz, ale jej wymowa może ulec zmianie, co nie jest istotne w tym podręczniku” to ostatnie zdanie jakie czytam przed “wyrzuceniem” książki. Podsumowując, jak już ktoś napisał niżej, ta recenzja jest krzywdząca, ale mnie akurat przekonała do zakupu książki, bo to jest właśnie to, czego szukałem.