Korea

Lodówka jako symbol sukcesu w Korei Północnej – pokolenie Jangmadang

Lodówka jako symbol sukcesu w Korei Północnej – pokolenie Jangmadang

W Korei Północnej życie się zmienia. To już nie jest ten kraj, za jaki mają go Polacy bazując na polskich mediach, które to z kolei nadal żyją w przekonaniu, że Korea Północna to skansen, bieda, obozy pracy i całkowicie zniewoleni ludzie pod rządami szatańskiego rodu Kimów. Okej – nadal jest bieda, są obozy pracy i ogólnie kraj możemy uznać za zacofany w porównaniu z innymi państwami. Ale jest jedna, zasadnicza zmiana – zwykli ludzie działają na własny rachunek, kombinują i mają gdzieś Partię Pracy Korei. Nie wszyscy, ale jest ich bardzo dużo.

Koreańczycy z Południa mają łatwo – mogą pochwalić się przed znajomymi najnowszą elektroniką, samochodem lub drogim zegarkiem. Albo europejską żoną o blond włosach i niebieskich oczach.

A co ma zrobić Koreańczyk z Północy? Kombinować, co też czyni. Ostatnie miesiące w KRL-D dla zwykłych, szarych obywateli minęły pod znakiem lodówki. Tak, lodówki.

Obecnie wyznacznikiem luksusu u zwykłych mieszkańców KRL-D jest posiadanie lodówki (zazwyczaj japońskiej) lub klimatyzacji. Jednak ich stosowanie nie jest takie proste. Zasilanie energią elektryczną w Korei Północnej jest bardzo zawodne – w wielu miastach prąd jest tylko kilka godzin dziennie.

Czy to w czymś przeszkadza? Okazuje się, że nie do końca. Masa ludzi kupuje je po prostu dla prestiżu, od czasu do czasu włączając je na krótko wykorzystując przenośne generatory, które są dość powszechne w dzisiejszej Korei Północnej.

4651759641_86c531cddd_b

Pewien w miarę bogaty Koreańczyk z Północy powiedział, że ma drogą japońską lodówkę. Okazało się, że jego syn trzyma w niej książki. Jednak obecność lodówki świadczy o tym, że w tym domu mieszka człowiek sukcesu, który może pozwolić sobie na zakup tak drogiej rzeczy. Dziwne? Tak.

Ale w dzisiejszej KRL-D to całkowicie normalne zachowanie – osobiście wolę dowiadywać się o takich rzeczach, aniżeli o kolejnych prześladowaniach oraz cierpieniach ludzi w obozach (do których na szczęście od 2012 roku trafia coraz mniej osób – może reżim łagodnieje? Albo już po prostu wybili większość niechcianych kast i dlatego ich liczba maleje?).

Może to Cię zainteresuje? Sprawdź Jak wygląda zima w Korei Północnej?

Zresztą, jest tu jeszcze jeden ciekawy element całej tej układanki. Wiele osób po prostu kupuje energię elektryczną prywatnie. Nie jest to żadna nowość na terenie Półwyspu Koreańskiego. Kradzież energii elektrycznej była dość powszechna w Korei Południowej w latach 50-tych i 60-tych, kiedy kraj również żył w skrajnym ubóstwie. Wtedy niektórzy właściciele domów nielegalnie podłączali się do sieci elektrycznej.

W KRL-D w ostatnich latach podobne zjawisko również rozprzestrzeniło się. W ścisłym tego słowa znaczeniu bogacze tam nie kradną energii elektrycznej. Oni po prostu umawiają się z miejscowymi menedżerami sieci elektrycznych, aby do ich domów doprowadzono oddzielne przewody, po których otrzymywaliby energię elektryczną z lokalnej podstacji, albo też – co częściej jest spotykane – od jakiejkolwiek ważnej instytucji państwowej lub wojskowej.

Czasami np. bogaci Koreańczycy z Północy umawiają się z dowództwem jednostki wojskowej. Znany jest także przypadek, gdy taka transakcja została zawarta z miejscowym urzędem bezpieczeństwa publicznego. Można? Można.

8031997651_c3cd8c5dfe_o

Przyczyną takich wydarzeń nie są względy ekonomiczne – prąd w Korei Północnej nie jest zbyt drogi – a regularne przerwy w dostawie elektryczności. Jeśli dom bogacza jest podłączony do zasilania ważnych instytucji państwowych lub placówki wojskowej, to rzadziej ma on do czynienia z konsekwencjami ciągłych odłączeń.

Kiedy energii zaczyna brakować, prąd wyłączany jest głównie w prywatnych domach, a potem w niektórych cywilnych przedsiębiorstwach i małych instytucjach państwowych. Obiekty wojskowe i organy władzy zazwyczaj otrzymują energię elektryczną do wyczerpania możliwości.

Coraz częściej tego typu osoby zaliczane są do pokolenia Jangmadang (장마당). Nazwa ta dosłownie oznacza targowiska, które oficjalnie jeszcze do około 2010 roku były nielegalne, jednak władza przymykała na nie oko. Ludzie mogli tam zakupić/wymienić wiele rzeczy, m.in.: jedzenie, ubrania, meble.

Nie wiesz co poczytać? Wylosuj sobie wpis! – klik

Taki swego rodzaju pchli targ, tylko oczywiście w innych warunkach i realiach. Z czasem sytuacja zaczęła się zmieniać i na dzień dzisiejszy można uznać, że idą małe zmiany. Już w 2012 roku pojawiły się pierwsze doniesienia o tym, że PPK na pewnych zasadach zalegalizowała tego rodzaju działalność w niektórych rejonach kraju i jest coraz lepiej. My może efektów tego wszystkiego nie widzimy, ale zwykli mieszkańcy KRL-D z pewnością je dostrzegają i oby im się tak działo jak najczęściej.

To właśnie ludzie związani z tymi targowiskami wykazują się nie lada odwagą oraz sprytem w drodze do polepszenia życia zarówno swojego, jak i innych Koreańczyków z Północy. To pokolenie nie jest już tak bardzo przywiązane do rodziny Kimów – bardziej zajmuje się sobą, niż sprawami dynastii. Ludzie mają teraz większy dostęp do materiałów pochodzących z Korei Południowej, dlatego coraz częściej mówią, że chcą tam żyć.

Młodzi chcą sami decydować o sobie i być tak bogaci jak ci, których widzą w zagranicznych filmach i dramach (serialach). Nie akceptują tego, że władze decydują o tym kto będzie bogaty i kto umrze z głodu.

Zdjęcia z Korei Północnej – Pjongjang na 25 zdjęciach

Bardzo się cieszę, gdy czytam o tego rodzaju zachowaniach Koreańczyków z Północy. Dlaczego? To ludzie, którzy starają się zapewnić sobie komfortowe warunki życia w warunkach, które trudno nazwać łatwymi. Nie poddają się i robią swoje pomimo tego wszystkiego, co ich otacza. Szacun.


Fotki stąd: 1, 2, 3, 4
Źródła: Northkorea.pl oraz polish.ruvr.ru

Zapisz się na newsletter!


  • Inspektor Ksawier

    halo ;D